09:22

Imbir...dla zdrowia

Nie da się się ukryć - jestem upadłą kobietą.
Po raz pierwszy zdarzyło mi się potknąć idąc po schodach , oj bolało....kolano mocno stłuczone a moje ego jeszcze bardziej. Bo chyba głupio wyglądałam lecąc .Czasami jak schodzę ze schodów i nogi mi uciekają to myślę,że ja kiedyś zrobię sobie naprawdę krzywdę
 Ale w tym wszystkim miałam szczęście bo
mogłam złamać rękę
mogłam wyciągnąć z samochodu siatkę z zakupami a w niej trunek na nalewkę
mogłabym nogę złamać itd.....nawet oko wybić gdybym kupiła np.miotłę

A wracając do nalewki.
O cudownych właściwościach imbiru czytam wszędzie.Do tej pory dawałam go do wyciskanych soków z jabłek,marchewki , dodawałam do herbaty licząc ,że ominie mnie zimą przeziębienie.

Znalazłam w sieci przepis na imbirówkę i nie mogłam sobie odmówić przyjemności zrobienia.Dla zdrowotności
Kupiłam pół kg imbiru, obrałam go i pokroiłam na cienkie kawałki.



Zalałam wodą pogotowałam 10 minut , zlałam i kolejny raz zalałam i zagotowałam.Ma to na celu zmniejszenie "pieczenia" przy spożyciu
Potem zasypałam 4 szklankami cukru- użyłam  trzcinowego i 1 litrem wody. Gotowałam na wolnym ogniu ok.3 godzin aż zrobił woda nabrała konsystencji syropu
Odcedziłam , imbir ułożyłam na papierze i zasypałam cukrem, też trzcinowym  .Do suszenia
Syrop ostudziłam dodałam soku z cytryny  i zalałam pół ltr wódki. Posmakowałam ....czuć pikantność imbiru ale po jakimś czasie ma złagodnieć

Powyższe pisałam wczoraj a to jest dzisiejsze
Nalewka pomimo,że ma jeden dzień jest ..pyszna.Ma jedwabistą konsystencję ,jak  likier I o ile wytrzyma do świąt będzie jeszcze lepsza.
W ostateczności zrobię kolejną
Imbir jeszcze nie do końca wysuszony ale już do herbaty wrzuciłam
Zdjęcia moim aparatem takie jak pogoda...paskudne

 Miłego dnia

9 komentarzy:

  1. "Upadła" Kobieto, niesamowita jesteś. Całe szczęście, że wszystko w porządku i kusisz naleweczką. Imbir do herbaty w tej postaci smakowicie wygląda. Pozdrawiam, Ania :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jestem taką "upadłą kobietą", zdarza mi się i to na prostej drodze. Na szczęście jeszcze nic sobie poważnego nie zrobiłam.
    Wiem o imbirze, zrobię sobie taką nalewkę.
    Pozdrawiam Olu, miłego dnia...

    OdpowiedzUsuń
  3. Suszony imbir w cukrze pychota, do tego naleweczka i już , to jest najprostzszy sposób, by zostać "upadłą kobietą", hehehe. Żarty na bok, imbir jesienią jest pyszny, a Twoje zdjęcia zachęcające.
    Serdeczności.:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj tak... nalewką kusisz. Chyba sama wybiorę się o imbir ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Imbir do herbaty w taką pogodę jest idealny!

    Pozdrawiam, Ania.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja dzisiaj robiłam zupkę krem z dyni. Do niej dodaję imbir:)
    Uważaj na siebie:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Też lubię imbir, zwłaszcza o tej porze. Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobrze że nic się nie stało:)))mnie przytrafiło sie już kilka razy:)))Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
  9. Własnie wróciłam z zakupami i w torbie targam imbir na cudowną naleweczkę - biorę się zaraz do obierania i już nie mogę się doczekać tego smaku - Olu dbaj o siebie - ja w czasie wakacji , aż kilka razy zaliczyłam glebę - pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Zielony zakątek , Blogger