16:56

Kocham ten stan...oczyszczenia

Decyzja dojrzewała już dawno ale ciągle brakowało motywacji. Ciągle żal bo człowiek się przywiązał, bo z jakimś wydarzeniem się wiązało. I o ile nauczyłam się opróżniać szafy ubraniowe to z porcelaną i szkłem miałam problem.
Tydzień temu byłam u córki w Białymstoku i tak sobie rozmawiałyśmy o "czyszczeniu" szaf.Dała mi książkę
Książka jak książka traktująca o rzeczach oczywistych ale uświadomiła mi , że ....żadnych sentymentów. I tak powyciągałam z kredensów wszystko to o było zdekompletowane ,dziesiątki talerzyków od nieistniejących już filiżanek, talerze których nie lubi mąż ,talerze których nie lubię ja, dziesiątki kubków z różnych promocji i kupowanych "bo". .Jakieś solniczki,pieprzniczki , miski miseczki zalegające najdalsze zakamarki kredensów od lat nieużywane.
Kazałam synowi wywieżć żeby ich już w domu nie było.
Kolejnym etapem będzie bielizna pościelowa,kołdry,poduszki. Trzymałam to "bo" może goście, bo musi być.  Nie musi...to co nie było od roku używane pójdzie pa,pa.
Zostaną książki. Tu muszę metodycznie podejść. Bo ich żal. Pozbędę się tylko tych które nie mają stron,okładek-  stoją na najniższej półce wielkiego regału w pokoju. Te najmniej poczytne "gdzieś" oddam ale tego ne jestem pewna. O ile ciuchów,szkła nie żal to książek bardzo. Większość to jeszcze z czasów gdy książki się zdobywało. I tu mi żadna książka o sprzątaniu nie pomoże, muszę bez inspiracji dojrzeć.

Zrobiło się lużniej ,przestronniej  -  podejrzewam, że jeszcze przy okazji świątecznego przeglądania szaf jeszcze sporo wyrzucę.
Córka na wieść skwitowała to jednym "brawo ty"
Mam zamiar być bardzo powściągliwa w kolejnych zakupach. Chociaż dzisiaj nie mogłam się oprzeć kolejnej Maryjce ta jest  z  Lourdes
Mam już dwie małe i jedną dużą. Czyżby nowe wyzwanie ?
Podobno zaczyna się jesień. Teraz już szybko pójdzie z górki. Wczoraj wyrwałam taczkę chwastów ,dzisiaj nie mogę się ruszyć a to jeszcze nie koniec





















  Pacnie jesiennie, kolory jesienne...no prawie. Róże zatrzymują lato
Ale liście już lecą

15 komentarzy:

  1. Tylko pozazdrościć:))ja jeszcze nie dojrzałam i ciągle coś upycham ale mam nadzieję że i mnie dopadnie ta przypadłość:)))Maryjki śliczne:)))Pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Reniu, trzeba zamknąć oczy zrobić wizualizację przeszłości, terażniejszości i przyszłości i do worków.Od razu wyrzucać
      Uda się :)

      Usuń
  2. Twój ogród wygląda pięknie o każdej porze roku.
    Co do "oczyszczania" szaf to nauczyłam się wyrzucać ciuchy w których nie chodziłam dwa sezony, ale z talerzykami, filiżankami itp jest wprost odwrotnie. Nie wyrzucam , tylko znoszę do domu. Co z tego, że jeden, skoro jest taki śliczny. Jeśli chodzi o książki, to kiedyś potrafiłam przynieść do domu książkę ze śmietnika, bo przecież nie wyrzuca się książek. Dziś rozumiem, że nie każda książka to wartościowa literatura, a 80% to wręcz niepotrzebna makulatura. Literaturę oddaję do biblioteki, makulatura wędruje do surowców wtórnych. W domu zostają tylko wyjątkowe pozycje, moje ukochane, do których chętnie wracam.
    Maryjki cudne, też bym przygarnęła. Pozdrowionka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też muszę tak zrobić tylko które wybrać na te ukochane.Do książek muszę podejść ze spokojem.
      Co do porcelany- tych ukochanych nie ruszam.Poszły zdekompletowane od lat nie używane bez żadnej wartości

      Usuń
  3. Trochę się uśmiecham, bo dostałam od córki tę książkę ha!ha! Choć ja do zbieraczy nie należę ale jednak trochę się nazbierało i czyszczę dom z nadmiaru "skarbów". Bez żalu. Piękne kwiaty w Twoim ogrodzie...serdecznie pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem,czemu ja taka zbieraczka jestem :) ale już skupiam się nie na wszystkim .I też bez żalu się pozbywam i to jeszcze nie koniec.Cdn
      Książka której bym nie kupiła bo po 42 latach samodzielnego gospodarstwa wiem o co chodzi ale dobrze,że ktoś to potwierdza

      Usuń
    2. To tak jak ja, też bym nie kupiła, trochę się dowiedziałam o sprzątaniu, niektóre rzeczy są dla mnie takie oczywiste, że aż się uśmiecham pod nosem.
      Przy okazji lektury zrobiłam większe porządki, po lecie i tak były wskazane, zawsze to robię jak zmieniam garderobę.

      Usuń
  4. Pięknie w Twoim ogrodzie. Ale ten czas minął, już mamy jesień...
    cieplutko ściskam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Poruszyłaś temat, który jest dla mnie prawdziwym problemem. Mam duszę zbieracza i kocham mieć dużo ;) Co jakiś czas robię czystki i oddaję sporo rzeczy... ale wciąż w każdej szafce pełno. Jestem w stanie pozbyć się ciuchów, butów, czy torebek, ale skorupy są nie do ruszenia. Nie potrafię się ich pozbyć , a są tego całe stosy.
    Jesień w ogrodzie kolorowa i piękna :)
    Pozdrawiam ciepło, Agness :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agness, bo rzeczy oczywiste wcale nie są takie oczywiste.Skorupy...wyrzuciłam te które nie były...kochane :) Musiałam się ich pozbyć bo kredensy pomimo,że pojemne traciły swoja pojemność.Też mam duszę zbieracza chociaż staram się koncentrować na kilku pozycjach i staram się nie wchodzić do ulubionych sklepów

      Usuń
  6. Tez wywalilam ogrom rzeczy,,mam teraz duzo miejsca w domu ale jak dlugo???Sliczne zdjecia z ogrodu.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ...na jak długo.Na razie luz i dobrze ,że nie wszystko wyrzuciłam bo potrzebowałam koronki.I są :)w pudełku do którego nie zaglądałam

      Usuń
  7. Wydaje się,że nam wszystkim potrzebne są takie stany.Rozmyślając na ten temat, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Zielony zakątek , Blogger