08:39

Wiem,że żyję..

Tytuł przewrotny ale mówią, że jak człowieka coś boli to znaczy, że żyje. Otóż we wtorek poszłam do ogrodu przycinać hortensje. Miałam takiego "powera" , że przycięłam wszystkie . A to znaczy "wstań-przysiad" ileś tam dziesiątek razy. Przesadziłam jedną hortensję a z powodu braku syna w domu musiałam sama. I znowu "wyko-wkop". Wiem to nic strasznego to tylko prace ogrodowe ale wziąwszy pod uwagę , że od czerwca ubiegłego roku nawet się nie schyliłam :) to....wiem , że mam mięśnie,kości, kręgosłup i całą tą resztę. Dzisiaj już lepiej bo mogę bez stękania zejść ze schodów więc idę dalej popracować wykorzystując "chęć" i w miarę dobre samopoczucie.W myślach to nawet ogród warzywny zaplanowałam !!!!! w myślach
Rano śniadanie [skromne] , kawa a że moja waga sięgnęła zenitu więc tylko kawałek pomarańczy do kawy.Żadnej czekoladki żadnego ciasteczka :(


tulipanom od syna przycinam końcówki i trzymają się ładnie a jak je dawał to wisiały smętnie.
tulipanom przyniesionym ze sklepu warto od razu odciąć końce to przedłuża ich życie.

No i znowu pochwalę się
Szłam wczoraj do fryzjera i po drodze weszłam do "sklepu" ulubionego. Z czystej ciekawości. Pieniądze miałam na fryzjera i nie planowałam zakupów ale zobaczyłam to

Ceny tych karafek w sklepie stanowiły barierę zaporową i aż tak zdesperowana nie byłam żeby kupować. Ale jak zobaczyłam coś takiego za niewielkie pieniądze to nie mogłam sobie odmówić.Tym bardziej , że bardzo taką chciałam i po cichu liczyłam na jakiś prezent.
I razem z kaczką kupioną dawno temu w poznańskiej Rzeżni mam to co chciałam.Dzbanki na napoje bo tą nową zamierzam w tym celu używać. Na nalewki mam mniejsze karafki


A jeśli chodzi o fryzjera- co byście zrobiły ?  jestem umówiona na konkretną godzinę , przychodzę punktualnie a tam na fotelu siedzi pani i robią jej pasemka. Pytam jak długo będę czekała-  z pół godziny.Żadnego przepraszam czy coś takiego. A zostawiłam tam sporo pieniędzy bo co 1,5 miesiąca chodzę podcinać włosy. Nie mieszkam w mieście , muszę dojechać i wrócić. Mobilna nie jestem więc dostosowuję się  czasowo do czasu pracy męża i syna i każdy poślizg to albo oni na mnie albo ja na nich musimy czekać.
Nerwy u mnie niewskazane więc bez słowa wyszłam,podarłam wizytówkę,wymazałam numer z telefonu i poszłam do konkurencji 500 metrów dalej. Miały okienko , przyjęły,  pani podcięła mnie tak jak chciałam i już jestem umówiona na koniec kwietnia.
Pomyślałam nic mnie u nich  nie trzyma a prowadząc z mężem od nieomal 30 lat zakład usługowy bardzo sobie cenimy lojalność , punktualność i uczciwość. Klient dla nas to rzecz "święta".

Tydzień miałam fryzjerski - w poniedziałek byłam umówiona na wizytę z moim Tobim i gromer też miał poślizg półgodzinny. Już wychodziliśmy gdy zajechał. Ale on chociaż przeprosił. Byłam u niego pierwszy raz  [nie mogę dopasować Tobiego do fryzjera] i chciałam mu dać szansę. Na razie ma ją bo dobrze Tobisia  ostrzygł.

Nagadałam się, słońce wychodzi zza chmur czyli znak, że czas isć.
Miłego Dnia


14 komentarzy:

  1. Śniadanko skromne, za to jak podane! Ja kawusi nie pijam, za to pomarańczkami się objadam, bo sezon. Karafka piękna, też bym sobie nie odmówiła, zwłaszcza, że i na fryzjera starczyło. Podziwiam Twoją ogrodową determinację,ja czekam na lepszą pogodę. Niby wokoło wiosna, a tu śnieg z deszczem (u ciebie na blogu też prószy). Miłego weekendu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajna ta Twoja karafka ale zwróciłam uwagę na talerzyk z pomarańczą mam taki sam i ciągle szukam dla niego filiżanki, ale niestety bez sukcesu. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Piekna karafka.I , jak podane sniadanko!
    Ech, nie lubie takich sytuacji, jak ta z fryzjerem. Zawsze staram sie byc grzeczna i fair, ale inni wcale nie uwazaja, ze trzeba szanowac drugoigo czlowieka.

    OdpowiedzUsuń
  4. Z fryzjerem zrobiłaś mądrze, nie szanuje klienta to zmienić. A karafki są śliczne.
    Pozdrawiam.:))

    OdpowiedzUsuń
  5. Karafka bombowa, sama na taką chętnie bym się skusiła. A z fryzjerem dobrze zrobiłaś. Dzisiaj w erze dużej konkurencji należy szanować klienta.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Aszko ja też tak mam ostatnimi czasy, że do kawy zamiast ciasteczka- jabłuszko lub pomarańcze. Trochę się zawzięłam i się katuję :)
    Karafka - śliczna. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ładna ta karafeczka :)) Ps.
    nie żałuj sobie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam tak samo z dietą! - uwielbiam karafki, mam ich sporo i też bym kupiła kolejną nową - dzban kaczka do pozazdroszczenia - pozdrawiam Aszko serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękna karafka :) ale również spodobała mi się filiżanka:)
    słonecznego weekendu, uściski

    OdpowiedzUsuń
  11. Karafka piękna:))) Fryzjer stracił klienta no i super:))) Ja się zawzięłam od początku marca i cztery posiłki dziennie jem,bez podjadania w międzyczasie,ograniczyłam cukier i słodkości i są pierwsze efekty,które dają powera!!!Pozdrawiam! LidiaL

    OdpowiedzUsuń
  12. Moje tulipany już padły. KARAFKA PIEKNA.
    Co do fryzjera, to dobrze, że zmieniłaś, szanujmy się!
    Pozdrawiam,,,,miłego tygodnia...

    OdpowiedzUsuń
  13. Karafka sliczna, pasuje do drugiej karafki-kaczki. Z fryzjerami niekiedy tak bywa, jak maja malo klientow,, to dbaja, a jak juz wiecej, to juz im nie zalezy...

    Pozdrawiam serdecznie i zycze duzo zdrowka i sily !!

    OdpowiedzUsuń
  14. Zakup świetny, masz oko, a co fryzjera, to od czasu do czasu wskazane zmieniać:)
    nadarzyła się więc okazja...pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Zielony zakątek , Blogger