17:54

Ćwiczenia z cierpliwości czyli..szyję spódniczkę

Zachciało mi się a właściwie jest mi niezbędna ciemna spódniczka.Zgodnie z moim nowym "ja" postanowiłam nie chodzić na okrągło w spodniach  więc nowa garderoba jest mi potrzebna.
Kupiłam piękny gruby czekoladowy dżersej,elastyczny - myślę sobie 3 godziny i po sprawie.No może 4 z podszewką.
Ale moja maszyna Singer
niestety nie chciała współpracować. Coś robiłam żle bo po przeszyciu kawałka rwała górną nitkę.Ale ja cierpliwa jestem i dociekliwa.Przeszperałam internet poczytałam robiłam jak kazali i ...nic.Ustawiałam wszystko i górę i dół ,wyczyściłam ,naoliwiłam i nadal rwała.Gdy szyłam zwykły materiał było idealnie bez problemów.
Zmieniłam na normalną igłę- postukało.popukało i zerwało.
Zajrzałam do swoich igieł- kiedyś kupiłam takie do dżerseju i dołożyłam do pudełka z igłami do jeansu. Pomieszałam. Założyłam taka ciemną igłę [do teraz nie wiem do czego ona służy] dałam najmniejszy nacisk na stopkę i naprężenie i po 2 tygodniach ...poszło.Uszyłam . Wszyłam podszewkę i okazało się ,że z radości iż kończę wszyłam ją odwrotnie .Ale ja cierpliwa jestem .Teraz jest już wszystko dobrze.No prawie bo w pasie jest lekko za lużna [nie,nie schudłam] ale z tym sobie poradzę.Wciągnę gumkę.
Po 2 tygodniach zmagań wiem jedno- nie kocham swojej maszyny i chyba z wzajemnością.
Moją miłością była Pfaff - ma jedną zepsutą część ale jest szansa na wytoczenie jej i nie będzie już plastikowa a metalowa.Jak nie da rady to kupie sobie nowa.Jak mam szyć to muszę mieć maszynę która uszyje i dżersej i bawełnę i wełnę.No i muszę kupić igły , nie mieszać ich bo okazuje się,że to ważne jaką szyjemy.Singer jest starszego typu nie ma takich opcji jak chociażby Pfaff ale żeby tak mnie wystawiać na próbę. Dodam,że cały czas się uczę...na błędach swoich. Na spódniczce to nie plama ,to plama na aparacie



I zakupowo- w ulubionym sklepie. Mało teraz tam zachodzę .Jakiś czas temu wpadła mi w oko szkatułka na biżuterię
ma uchylne wieczko i miejsce na pierścionki.Nie mam już problemu z otwieraniem firmowych pudełeczek i szukaniem.
Szufladki na większe sztuki
taki fajny mały mebelek
tą szkatułkę kupiłam jeszcze w czasach "komuny" prawie antyk :)

teraz mam prawie pod ręką wszystko









7 komentarzy:

  1. Tak, jesteś cierpliwa, ja nie mam tyle cierpliwości, podziwiam...
    Dobra decyzja z tą spódniczką, będzie odmiana od spodni.
    Kasetka na biżuterię zapewne się przyda, będzie wszystko w jednym miejscu.
    Pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
  2. Podziwiam Cię za cierpliwość. szkatułki fajne, a nad nową maszyną naprawdę trzeba się zastanowić, bo do wyboru jest ich mnóstwo i trudno wybrać najlepszą. Naczynia wyglądają na platerowane, nie pomogę Ci niestety. Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też podziwiam kochana!!! Szkatułka piękna!!! Spódniczka na pewno będzie piękna!!!
    pozdrawiam kochana

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam uwielbiam do pani zagladac szkatulka piekna mam troszke podobną z trzema szufladkami i otwierana gora na pierscionki pozdrawiam z Pucka woj pomorskie z tej strony anita dozobaczenia

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkatułki bardzo fajne na biżuterię:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Podziwiam za cierpliwość i odwagę,ja nawet nie próbuję szyć)))szkatułki piękne ja je bardzo lubię i mam ich już kilka:)))Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
  7. Za każdym razem podziwiam osoby, które potrafią szyć. Czekam na efekt... A szkatułka - cacko!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Zielony zakątek , Blogger