14:01

- Podróż sentymentalna czyli Jezioro Betyń

Tydzień temu w niedzielę mąż zabrał nas to krainy dzieciństwa  nad jezioro Betyń. W miejsce w którym nie był prawie 40 lat.
Wg     Klik   Jezioro Betyń Wielki jest największym akwenem na Pojezierzu Wałeckim. Na jeziorze znajdują się dwie wyspy i trzy długie odnogi- zatoki : Drzewoszewska , Nakielska i Lubieska, oraz kilka mniejszych zatok – Piecnicka , Krępa i Marcinkownicka. Betyń Wielki jest jeziorem polodowcowym o urozmaiconej linii brzegowej w postaci wzniesień (30 m ) porośnięta lasami sosnowo – bukowymi. Ze względu na bogatą florę i faunę od 1989 roku jezioro wraz z okolicznymi lasami zostało objęte Rezerwatem Przyrody. Nad jeziorem znajdują się miejscowości turystyczne : Nakielno, Pruchnowo, Drzewoszewo i Stanica Harcerska w Pruchnówku.

Mój teść wiele lat był leśniczym w tych lasach i mieszkał w Nakielnie.
Nakielnowieś w Polsce położona w województwie zachodniopomorskim, w powiecie wałeckim, w gminie Wałcz, nad jeziorem Bytyń Wielki.
Ich dom - leśniczówka stała na skraju wielkiego parku w którym jeszcze jak jeżdziłam tam z dziećmi były rozkopane grobowce właścicieli.Jak jest teraz nie wiem ,park stoi.Zawsze jak tam jeżdziłam ogarnał mnie senność.Myślę ,że to szum drzew w parku tak na mnie działal
Mąż pamięta jeszcze pałac we wsi a właściwie już jego ruiny.Po wojnie zajął go PGR i powoli niszczał .Teraz już nie ma śladu po nim.Podobno był piękny,bogaty,okazały.Był.....

Ale do rzeczy- 40 lat to dużo czasu.
No więc spontaniczna akcja- jedziemy.Zapakowaliśmy prowiant [trochę dokupiliśmy po drodze],dzieci stroje kąpielowe, koce  i na dwa samochody pojechaliśmy.Dla mnie to też podróż sentymentalna bo tam spędzałam wszystkie wakacje,jak dzieci były małe. Pływaliśmy latem łódką po jeziorze,nocowaliśmy na wyspie , zimą chodziliśmy po zamarzniętym jeziorze a panowie grali w hokeja.
Jezioro się zmieniło ,dom teściów się zmienił ,wszystko się zmieniło.No i wiózł nas mąż i szukał miejsca które chciał nam pokazać.Zakopał się w lesie ja zrobiłam się nerwowa bo to nie była droga dla delikatnych samochodów .Podobno dawniej takimi tam jeżdził. Już chcieliśmy zrezygnować ale jak tak daleko się zajechało to jakoś głupio było rezygnować.Wreszcie gdzieś dojechaliśmy.Wysoka skarpa w dole zatoka jeziora ,jakiś pomost.Zdecydowaliśmy ,że zostajemy.




Mąż uparł się i poszedł szukać "swojego miejsca"

a my ...no cóż nie majówka a "sierpniówka"





po godzinie przyszedł - i zdziwienie "tu wszystko jest inaczej jak było" no tak 40 lat minęło....
Potem czas na kąpiel

 Diana gotowa ratować swojego pana

miała też oko na innych


Marta bała się rybek w wodzie i wolała nie ryzykować bliskiego z nimi spotkania
córka też wolała "bezpieczna przystań"
a ja? ja siedziałam spięta na pomoście bojąc się,że  się rozleci.bo mocno się chwiał :) i pilnowałam Tobiego i miałam na wszystko oko

Było ciepło,było cicho,było czysto - żadnych woreczków foliowych w krzakach,  żadnych butelek plastikowych pływających przy brzegu. Okazuje się,że są jeszcze takie miejsca.Gdzie woda czysta a trawa zielona.
Dodam,że skrupulatnie pozbieraliśmy wszystko co mieliśmy zostawiając miejsce tak jak je zastaliśmy
I po raz kolejny stwierdziliśmy ,że takie nieplanowane wyjazdy na które decydujemy się w 10 minut są najlepsze.
To był jeden z takich dni które zostają w pamięci o których potem opowiadamy sobie w święta , rodzinnie i nawet wykopywanie samochodów z błota staje się legendą.
40 lat - za tydzień napiszę więcej

Córka dzisiaj pojechała do domu,syn wije sobie swoje gniazdo i też mało bywa w domu.Puste gniazdo mi się zrobiło






5 komentarzy:

  1. Aszko, cieszę się, że wróciłaś do formy, tak miło czytać o takich pięknych chwilach. A o syndromie pustego gniazda nie myśl, blogowanie też pomaga się zająć czymś rozsądnym, przecież zawsze mamy coś do zrobienia. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana, jak dobrze, że coraz częściej tutaj zaglądasz:) Widać, że podróż była piekna, przyjemna i smaczna! Pikniki to jedna z najlepszych atrakcji wycieczek:) cudne zdjecia!
    Uściski ślę:):):)

    OdpowiedzUsuń
  3. To bardzo miły wyjazd mimo trudności:)))masz rację takie nieplanowane wyjazdy są świetne:)))najpierw my wiliśmy gniazdka a teraz dzieci nam wyfruwają:)))Pozdrawiam serdecznie:))))

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawe są takie sentymentalne wycieczki, tyle rzeczy się zmieniło, a pamięta się miniony czas jakby to było niedawno. U mnie było odwrotnie. Na taki wyjazd w moje dzieciństwo namówiłam męża, zabraliśmy dzieci i pokazywałam im, ,,moje,, miejsca:) Tyle się zmieniło:)
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudne rodzinne fotki. Takie wyjazdy rodzinne są najlepsze. My się zmieniamy, miejsca się zmieniają. Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Zielony zakątek , Blogger