20:05

Uzależnienie od prądu czyli wsi spokojna wsi wesoła

Prądu u mnie nie było od czwartku.Tak mamy trochę powieje i już ciemno..W dzień jakoś sobie radziłam gorzej z wieczorami i huczącą wichurą na zewnątrz.Dzwoniłam po rodzinie,znajomych informowali mnie co się w kraju dzieje [w pogodzie] oraz z pytaniami co robić jak jest się oderwanym od telewizora,radia,komputera,zmywarki,lodówki.Chociaż to co w lodówce i zamrażarce wyniosłam na zewnątrz okryłam śniegiem  .Masakra XXI wiek  ....Woda ciurkała [bo hydrofor we wsi na prąd]  ale z tym problemu by nie było bo śniegu napadało tyle,że i do kąpieli by starczyło ale...piec nie działał bo dmuchawa na prąd.I ciepłej wody nie było bo....ona również na prąd itd.....
Na szczęście piecyk mam na gaz i mogłam gotować.Kiedyś miałam na prąd i podobną sytuację z brakiem prądu.Powiedziałam sobie,że już nigdy Zakład Energetyczny nie będzie decydował kiedy mam jeść
O "Ksawerym" powiedziano i pokazano już wszystko dodam tylko tyle,że to były trzy najgorsze dni w ciągu ostatnich lat.Obawa czy dom przetrwa,czy szyby w oknach wytrzymają czy moi panowie szczęśliwie dojadą bo niestety musieli wyjechać.
 Jedyne co mogłam wieczorami robić to czytać przy świecach bo...pierza nie mam żeby go drzeć,kołowrotka też nie mam żeby sobie coś uprząść.
Dodam,że nie przekonuje mnie do końca argumentacja,że klęska ,wichura itd...... w mieście 9 km dalej nigdy nie było problemu.
Płacę wysokie rachunki gdzie opłata za samo zużycie jest niewielka a reszta to wszystkie dodatki jak między innymi "opłata jakościowa".
Wsi spokojna wsi wesoła







Tobi chyba szczęśliwy ciągle czegoś szuka:)


Zima na całego ale taki widok wolałabym w święta a nie teraz

Kropelki roztopionego śniegu





14 komentarzy:

  1. A ja sądziłam, że tylko w mieście tacy od prądu jesteśmy uzależnieni - jak go brak, to ani jeść, ani pić, ani myć się nie można, no i zimno. Lubię taką zimę za oknem, jaką pokazałaś, ale w domu niech będzie błogie ciepełko :) Na zdjęciach widać już promyki słońca, więc miejmy nadzieje, że najgorsze za nami. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale my się kulki fajne zrobiły. Nie wiem dlaczego, ale mój też uwielbia śnieg. może to cecha yorków?

    OdpowiedzUsuń
  3. Sami żeśmy sobie tak "dobrze" zrobili:) Z tego samego powodu co Ty nie zgodziłam się na elektryczną kuchenkę.Na zimno w razie W mam ... trzy kominki:)

    OdpowiedzUsuń
  4. ja też mam kominek, a piec z "dmuchanego" mogę w każdej chwili przerobić na "normalny";))) Rozprowadzenie górne uciągnie lekki obieg bez pompy;) NIe dałam się wrobić w te "cuda na kiju" - elektrycznym;)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Masz rację brak prądu i głodno, chłodno i panika, współczuje , pomimo tego śliczna ta nasz zima , a zawinił Xsawery pozdrawiam Dusia

    OdpowiedzUsuń
  6. Zdjęcia piękne, ale było niestety przerażająco... dobrze, że ogrzewanieu mnie nie na prąd i było cieplutko... Ściskam cię kochana, całuski

    OdpowiedzUsuń
  7. °<(:O))))))))))))))) pozdrawiam mikolajkowo :O) no tak to juz jest bez pradau jak bez reki, obrze ze chociaz sniegu napadalo bo tak bylby jeszcze klopot z lodowka...widoczki cudne, zima to taka piekna pora roku :O))))

    OdpowiedzUsuń
  8. No, to bieda bez prądu.
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  9. Nawet spokojna i cicha wieś potrzebuje trochę cywilizacji.Bez prądu ani rusz.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Widoki cudne, ale prąd sprawa priorytetowa. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękne zimowe zdjęcia a psiaki cudowne, Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Piękne zimowe zdjęcia a psiaki cudowne, Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Odnosnie prądu i Energi mam dokładnie takie same przemyślenia. U nas nie było zasilania przez 6 godzin w piątek. Następna awaria dopadła nas w sobotę. 15 godzin - ponad- uchowała się jedna faza i prąd był w gniazdku w łazience i w żyrandolu u Ewy w pokoju. Podłączyliśmy piec co do jedynego gniazdka, dorzuciliśmy do przedłużacza ciociny tv i jakoś przetrwaliśmy. Na szczęście na tą fazę załapał się też hydrofor. Ale najbardziej wkurzyło mnie to, że nie mogliśmy zgłosić awarii. Nikomu we wsi nie udało dodzwonić się na pogotowie energetyczne. A u nas było zagrożenie przeciwpowodziowe...Zgłosiliśmy "po znajomości". Szwagier sklepowej jest w wojewódzkim sztabie antykryzysowym - zadzwoniliśmy do sklepowej, ona do szwagra, a on pogonił energę... Czy to nie szczyt szczytów?
    Uściski
    Asia

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Zielony zakątek , Blogger