16:29

Mgła,mżawka ....czyli listopad

Listopad w swojej brzydkiej odsłonie.Najchętniej gdybym nie musiała to tak jak starsza pani Whietok z mojej ulubionej powieści zrobiłabym spacer do bramy i zaszyła się do wiosny w domu.No ale ona miała prawie 100 lat więc nic z tego:)
Powoli zbieram się za porządkowanie szaf,układanie serwet i obrusów świątecznych na górne półki,przeglądam przyprawy dopisuję co dokupić. Przeglądam blogi z przepisami żeby jakieś nowinki wprowadzić.Wczoraj znalazłam w czeluściach wirtualnych coś takiego.Może nie świąteczne ale niedługo imieniny więc może to zaserwuję
Ciasto francuskie,i farsz ze szpinaku.Tu znalazłam
 zrobiłam wczoraj kolejną serwetkę.Niestety mam na razie zakaz szydełkowania ale chyba tak do końca nie posłucham lekarza:)



kwiaty robię nadal ,może kiedyś znajdę dla nich przeznaczenie
kilka migawek


i komplet z bardzo grubego szkła -pieprzniczka i solniczka z mosiężnym wykończeniem.Pomimo,że mam tych kompletów sporo nie mogłam się oprzeć

nie może zabraknąć mojego Tobisia
i tak powoli mijał mi kolejny listopadowy dzień.Miłego wieczoru




5 komentarzy:

  1. Wciągnęło szydełkowanie,widzę
    Piesio cudny.Pozdrawiam Ela

    OdpowiedzUsuń
  2. Na pocieszenie dodam że już coraz mniej listopada:)))szydełkowe kwiaty idealnie sprawdzają się jako broszki:))))Twój domek jest bardzo klimatyczny,lubię kiedy go pokazujesz:)))zestawik piękny:))))Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
  3. Paulinko ,dziękuję
    Reniu,też się cieszę,że się kończy bo teraz już szybko poleci a potem co raz lepiej będzie ....chyba

    OdpowiedzUsuń
  4. Cuda swoja drogą, ale CIASTO ZE SZPINAKIEM!!! No łasuch ze mnie, cóż poradzę:) Śliczna ta różyczka...

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Zielony zakątek , Blogger