19:14

Rozmyślania przy okazji.....

Miałam jechać dzisiaj do miasta , nie pojechałam i od rana nie wiedziałam co z sobą zrobić.Nie cierpię myć [jak muszę] okien.A moje musiałam i zbierałam się do tej czynności od dawna.Zmotywowała mnie spotkana wczoraj w mieście koleżanka. To jedna z tych które bardzo i tak bezwarunkowo lubię. Posiedziałyśmy sobie trochę przy kawie i niestety ciastku omawiając "wiele" spraw. No i jak to kobiety o domu.Otóż Sabinka uwielbia prasowanie [nie cierpię] i mycie okien [nie cierpię]. Prasuje wszystko poza skarpetkami [ja prasuję jak muszę i na szczęście mężowskich koszul nie muszę bo robią to panie] i myje co 3 tygodnie okna.Na usprawiedliwienie dodam,że mieszka w centrum przy bardzo ruchliwej ulicy.
Rano popatrzyłam na swoje.Słonko o tej porze wiadomo jakie i nie dość ,że mizerne to jeszcze kurz je filtruje.Szybka decyzja i wzięłam się za mycie.Okien mam sporo i zawsze w połowie zaczynam żałować ,że zaczęłam.Teraz też tak było.Dla relaksu wzięłam aparat i wyszłam zrobić kilka zdjęć jesieni bo dawno nie robiłam





niestety okna czekały.Wchodząc i schodząc z krzesła [drabinka zepsuta] co jakiś czas zerkałam do komputera.Natrafiłam na zdjęcie rodziny królewskiej i zaczęłam się zastanawiać czy księżna też myje okna,Czy wie co to znaczy odkrywać czyste tafle szkła:)
Jeżeli nie to niech żałuje
Jak rodzina królewska to popołudniowa herbatka.Ja ostatnio gustuję w kawie zbożowej a to za sprawą emaliowanego dzbanka który wypatrzyłam.W nim tylko taka pasuje,żadna herbata


 Piękna kobaltowo-złota szkatułka.U mnie robi za cukiernicę
i niestety herbatniki
 postawiłam na podgrzewacz i poszłam załatwić okna na górze
skończyłam niedawno i pewnie byłoby szybciej gdyby nie te przerywniki.Ale przyznam,że jestem z siebie zadowolona bo zrobiłam coś co powinnam już dawno zrobić. I nie robiłam z musu tylko z przyjemnością.Kolejny raz za dwa miesiące [jak pogoda dopisze] przed świętami.
Teraz tylko nasmarować mocno rękę Voltarenem Max bo niestety jest coś za coś:(
Przy okazji moja "prawie Venus" dostała solidną żeliwna podstawę z odwróconego wazonu.Biały talerzyk obok chwilowy bo podlałam bluszczyk i ...wiadomo
Widzicie jak błyszczą:)
Miłego weekendu,podobno zapowiada się ciepły.Ja w niedzielę na wystawę psów do Poznania jadę.Ja do Yorków,mąż do Nowofunlandów.Tak mamy:)




7 komentarzy:

  1. Witaj Aszka fajnie macie z M. każdy swoje pilnuje okna też bym musiała umyć ale jakoś to słońce teraz tak pięknie świeci a smugi się robią dzbanka ci nie zazdroszczę bo mam taki tylko czerwony a kawę taką pijam ale rzadko wolę naturalną - przepiękna sesja jesienna na fotach pozdrawiam ciepło Maria

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mario i naturalna jest w łaskach ale od czasu do czasu trzeba dać odpocząć żołądkowi.

      Usuń
  2. Aszko, proszę mi tu zaraz ładnie pisać, SKĄD ten dzbanek :) Okien gratuluję, ja się zabieram i jak tak dalej pójdzie, to w Zaduszki pomyję:) Ach...też mam sporo i na własne życzenie będę miała jeszcze więcej i większe. Będą zapisy na mycie i dyżury ustalone:) Zbożowa też dobra:) a herbatniki...no jakaś przyjemność musi w życiu być:) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skąd? jak zwykle w moim ulubionym sklepie.Kolor zwrócił moją uwagę.Stał na wystawie i nikt nie był chętny.No ale nie wszyscy przeglądają blogi i nie wiedzą co w trawie piszczy:)

      Usuń
  3. Od jakiegoś czasu i ja pijam zbożową kawę.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Piekne krzewy w ogrodzie, czy ten pierwszy to rokitnik ?? chyba nie, a już nieraz się zastanawiałam??

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Zielony zakątek , Blogger