08:32

A gdyby tak...

przenieść się w czasie o ileś tam lat.
Rano usiąść przy stoliku [niestety nie z epoki ale nadal szukam odpowiedniego] zrobić sobie kawę ze śmietanką i cukrem 







p
przegryzając śliweczkę dla zdrowotności
nie spracowanymi, wypielęgnowanymi rączkami chwycić za szydełko i ..próbować nowe wzory czyt.uczyć się

za oknem  jesienny, mglisty ale słoneczny poranek


dziecię żadne nie kwili .Idylla
A tymczasem  rzeczywistość jest taka- 2 wiadra węgierek

Jedno[ niebieskie] już wydrylowane i smażą się
drugie czeka chyba,że znajomy przyjedzie i weżmie dla swojej mamy żeby sobie podrylowała
O malinach nie zerwanych nie wspomnę ale przerobiłam już chyba z 10 kg i  mam dość pracy przy nich.No i aronia czeka, antonówka chorowała więc nic nie będę robiła bo i tak się popsuje.
Grzybów podobno wysyp u nas nieciekawie.Nie ma,  syn w niedzielę przyniósł kilka podgrzybków.
Tyle do suszenia, normalnie po zbiorze to wszystkie tacki były zapełnione

a te na sos.Takie wielkie "kapcie" były ,że do suszenia się nie nadawały
Życzę miłego dnia i idę smażyć powidła

26 komentarzy:

  1. Niestety kochana, proza życia jest bezwzględna. Goni nas do pracy. Ja od rana też pracuję nad fotelem.
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  2. Od przybytku głowa nie boli chciałoby się powiedzieć:) Nie mam śliwek i żałuję bardzo. Smacznego

    OdpowiedzUsuń
  3. No niestety, czas ma to do siebie, że leci do przodu:)Do tej słodkiej filiżaneczki dodałabym jeszcze brak CO,brak pralki, zmywarki, piece do gotowania drewnem opalane, o WC w formie nocnika pod łóżkiem nie wspomnę:) To już wolę wiadro śliwek wydrylować! Piękny blog, zatrzymam się na dłużej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) no tak, tego by mi brakowało ale ja zakładam,że ewentualny nocnik mi przyniosą, podobno gotowane na drewnie lepiej smakuje.
      Ale wolę te czasy z jej nowoczesnością a tęsknie za tamtymi z jej "nie byle jakością"

      Usuń
    2. I serdecznie witam i siebie

      Usuń
  4. Witaj Aszko jak mówiłam już nie odejdę stąd od ciebie - przepiękna porcelana a i widzę że jesteś w swego rodzaju marzycielką - ja również więc mamy jakąś wspólną cechę cieszę się również że chesz u mnie pozostać - śliwek ci zazdroszczę tak kocham powidła i jeść i robić a grzybki możesz jak lubisz wykorzystać na sos ciepło pozdrawiam Maria

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mario, warto marzyć żeby nie zwariować w otaczającej nas rzeczywistości.
      Cieszę się,że jesteś

      Usuń
  5. No ale masz ładny portrecik teraz;))) Ja nie mam śliwek, ale bardzo chcę mieć - podrzucisz wiadro jakoweś???
    Ale i tak nie mam czasu, bom już od samego rańca w fabryce i co? gdzie ta kawa i filiżaneczki? plastikowy kubek najwyżej i kopa na zapęd;))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Posadź śliwę - przesłać Ci?:)Dwa razy nie mówić...

      Usuń
    2. No widzisz, mówisz-masz:)

      Usuń
  6. Jeszcze suknia do tego:-))) Długa, stylowa. .Tylko trochę niewygodnie by było w niej powidła smażyć:-)))
    Uściski
    Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze można podwiązać,gorzej jak się pochlapie

      Usuń
  7. Ja bym delikatnie, jak zwykle o tyj porze roku, sugerowała ususzyć trochę śliweczek, co by były do kompociku pod koniec grudnia. I jeszcze te gruszeczki spod płotu...
    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślisz, że warto? sporo bym musiała nasuszyć.Gruszeczki spod płotu prawie zjedzone

      Usuń
  8. fajnie i stylowo- zazdroszczę , bo ja popijam z kubasa!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami też ale jak chcę sobie humor poprawić to robię ceremoniał

      Usuń
  9. Dziękuję Ci kochana, że przez chwilę poczułam się jak w "niebie". Ta porcelana cudo... Powidełka uwielbiam... Ściskam Cię cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię powidła ale te robione samemu.Za dużo wyrzucam drylując żebym kupowała kupne.Jeśli wiesz o co chodzi

      Usuń
  10. Oj dawno tu nie zaglądałam ale przeziębienie mnie trochę zmogło:))))milutko u Ciebie na kawusi:)))ja rano piję z mojego ulubionego kubka to kawa na rozbudzenie:)))drugą piję z filiżanki:)))kocham je:)))smażenie powidła to dla mnie prawie rytuał: palę pod kuchnią i przez trzy dni śliwki się powolutku smażą i wypełniają dom cudnym zapachem(czasem się przypalą hi hi)Pozdrawiam bardzo serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Reniu ja tez po trochę gotuję juz kilka dni
      Trzymaj się ciepło i zdrowo

      Usuń
  11. Ot, proza życia Aszko. Ale jak już uporasz się ze śliweczkami to może znajdziej chwilkę na kawusię. Piękna porcelana! Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewuś,właśnie proza życia.Ale czasami lubię tą prozę

      Usuń

Copyright © 2016 Zielony zakątek , Blogger