14:41

Szpitalna majówka czyli o kondycji służby zdrowia

Wszędzie czytam o Waszych majówkach ,chociaż podobno pogoda jak zwykle nie dopisała.Moja majówka zaczęła się 28 kwietnia w dniu w którym stawiłam się w szpitalu licząc na szybki zabieg i powrót do domu

28 kwietnia-dzień pierwszy-niedziela

7,30  stawiam się na na oddziale z gotowymi badaniami.Jeszcze tylko wywiad z anastezjologiem, zdjęcie chorej ręki,płuc - takie standardowe sprawy.Wieczorem informacja,że kolacja ostatnim posiłkiem ,żeby wieczorem i rano umyć się w specjalnym płynie,karta na łóżku "Na czczo"-Ucieszyłam się-jest szansa ,że we wtorek najpóżniej w środę będę w domu

29 kwietnia -dzień drugi -poniedziałek

Umyta w specjalnym płynie [czyt.odkażona] czekam.Przeszedł pielęgniarz założył wenflon,podłączył kroplówkę ja stosownie zdenerwowana.Godz.8 ,00 wizyta i decyzja-nie ma anastazjologów operacji nie będzie.Będzie w czwartek

Mój lekarz mówi mi,że idzie na urlop bo należy mu się wypoczynek ale operację przeprowadzi jego kolega.Ja zawiedziona ale.....rozumiem.Majówka i każdy chce ją przeżyć.

Wieczorem wizyta -lekarz który chciał być ważny mówi "niech będzie jutro na czczo ...na wszelki wypadek".

30 kwietnia-dzień trzeci - wtorek

Stosownie na czczo czekam na wizytę-Ordynator widząc kartkę na łóżku "na czczo " zdziwiony pyta "a co to ?". Pielęgniarki się tłumaczyły "że na wszelki wypadek" .Myślę,że w ten wtorek mogli mi zrobić ale ...majówka i brak anastezjologów. Nie przeszkadzało to wywieżć kilku pacjentów na blok operacyjny

1 maja-dzień czwarty- środa

Niech się święci 1 maja.Leżę sama w pokoju,nadrabiam czytanie zaległych książek,telewizor gra cichutko.Majówka,do tego mam piękny widok na las ...prawie jak w SPA.Po południu pytam pielęgniarki która będę w kolejce na zabieg-panie sprawdziły i powiedziały,że mnie nie ma na rozpisce.Ciśnienie mi skoczyło , poszłam do  ordynatora który miał dyżur i pytam "dlaczego". Okazało się,że panie nie doczytały i jestem przewidziana do zabiegu.Z numerem piątym.Pal licho stress pacjenta

2 maja-dzień piąty-czwartek

Na czczo,umyta czyli odkażona czekam.

Przyszedł lekarz który miał mnie operować i pyta co ja mam z tym "paluszkiem" i jakoś nie miałam przekonania czy mój lekarz dobrze mu przekazał co ma zrobić.Ale czekam.O 14 poszłam do pielęgniarek i pytam "tak z ciekawości pytam długo jeszcze?".Panie na to,że jest problem z anastezjologiem  i dopiero 3 osoby zoperowane.O godzinie 16,30 słyszę- można jej dać jeść.I salowa przyniosła mi obiad.Nikt nie raczył mnie poinformować,że ....operacji nie będzie i muszę czekać do poniedziałku.Dzwonię do męża co dalej robić a on jak to facet "rzuć to wszystko w cholerę i wracaj do domu"

Ale to nie takie proste-pół roku czekania na wizytę u ortopedy ,8 m-cy na łóżko w szpitalu  .Gdy wyjdę na własne żądanie musiałabym zacząć odp początku.No i podjęłam decyzję,że zostaję.W domu nie popłacone faktury,synowi zablokował się bank bo żle wpisał hasła a ja muszę czekać do poniedziałku.Ordynator na majówce i nawet nie było z kim rozmawiać o ewentualnej przepustce.

Mąż przywiózł szampon,suszarkę dodatkowe waciki do mycia twarzy ,kolejne książki i mojej majówki cześć dalsza

3 maja-dzień szósty-piatek

Niech się święci 3 maja

4 maja-dzień siódmy-sobota

Dokwaterowali mi panią do pokoju

5 maja-dzień ósmy-niedziela

Dokwaterowali kolejną panią i powiesili kartkę "na czczo". Pytam ordynatora "czy na pewno już jutro" odpowiedział,że tak. Ale będę pewna jak obudzę się po narkozie

6 maja-dzień dziewiąty-poniedziałek

Robi się koło mnie ruch.Wenflon, kroplówka ,stosowna sukienka i czekam.Wizyta poranna ;patrzę jest mój lekarz.Dobrze jest myślę sobie-on wiedziała co robić z moim "paluszkiem"do tego wypoczęty.Jestem druga w kolejce.Pierwszy jest pan który podzielał mój los od niedzieli.Godzina 10,50 wyjeżdżam na blok godzina 12,50 wracam.Bolała ręka czyli jednak się odbyło

7 maja-dzień dziesiąty-wtorek

Wizyta poranna-ordynator pyta "i jak?" dobrze mówię i ruszam palcami.No to zmiana opatrunku i można do domu bo ...tyle się pani należała.Żadne przepraszam,żadne miłe słowo żadne nic.Leżałam zajmując łóżko na które czeka się miesiącami -dziewięć dni.Zabieg który trwał ponad godzinę kosztował podatników 10 dni leżenia w łóżku.I nikt mi już nie powie,że kondycja służby zdrowia jest zła.Prosty zabieg,żadne endoprotezy,złamania itd.Tyle dni leżą osoby po takich  operacjach

Jestem w stanie zrozumieć nagłe wypadki które mają priorytet ale nie jestem w stanie zrozumieć niegospodarności i faktu,że różnie się traktuje pacjentów w zależności od lekarza który kieruje ,że jakieś "rozgrywki"rzutują na ich pracę.Pan który czekał razem ze mną też miał skierowanie od tego lekarza co ja.Może to są moje gdybania i domysły ale ów pan i jego goście w niedzielę mieli podobne.

Na szczęście jestem już po dzisiaj już mogę pisać i pomagać sobie palcem lewej ręki i .....chroń mnie panie od kolejnego pobytu w naszym szpitalu

Tymczasem na zewnątrz wiosna ale ładuję baterie do aparatu i nie mogę jej pokazać.

 

 

16 komentarzy:

  1. Masz rację, w szpitalu dopiero można się rozchorować !
    Wracaj szybko do zdrowia Kochana.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  2. Ślicznie to wszystko opisałaś.Wprawdzie curwica może "leżakującego" pacjenta trafić.Jak to dobrze, że jesteś niespotykanie spokojny człowiek i dałaś radę.
    Kurcze,ale palce masz jeszcze obrzęknięte,przepraszam paluszki.:)

    OdpowiedzUsuń
  3. No to sobie odpoczęłaś jeżeli można to nazwać odpoczynkiem.To właśnie nasza służba zdrowia jest.Miłego powrotu do zdrowia
    Elżbieta

    OdpowiedzUsuń
  4. Współczuje ci i gratuluje jednocześnie bo ja...jak bym awanturę zrobiła to...albo by mnie zoperowali od razu albo wyrzucili ze szpitala:) Taki typ. Pozdrowienia i wracaj do zdrowia

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj, niech szybko ręka zdrowieje. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Oby nigdy nie było "powtórki z rozrywki"

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie dałaś w łapę i dlatego tyle leżałaś. Lekarze tą są straszne zachłanne świnie. Założę się, że operowali w tym czasie kilka osób, które poszły do ordynatora z kopertą. To się potem nazywa nagły przypadek ha ha. Jak nie masz kasy to leżysz tydzień i czekasz. Tak samo było z moją mamą. Leżała tydzień i co dziennie ją zbywali.... Masakra. Pielęgniarki też nie lepsze, bo im też kieszonki odstają...Lekarze są najgorsi, bo oni tym biznesem całym kierują ... Brak słów. W sumie to nie wiem po co płaci się to ubezpieczenie zdrowotne...Zdrówka Ci życzę.

    OdpowiedzUsuń
  8. O Boże!!! Skąd ja to znam, gdyby Książę Małżonek czekał na operację w państwowym szpitalu,byłabym już wdową;) Masakryczne to wszystko!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Witam Panią.A to mialaś Dziewczyno niezłe dluższe co nieco.Współczuję nudy i zdenerwowania,a podziwiam wytrwałość i opanowanie.Z serca życze powrotu do sprawności bez komplikacji.Kętrzynianka kłania się ulubionej blogowej Dziewczynie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Powiem tyle;Cieszę sie bardzo ,ż ejesteś już ,,po,,i jest dobrze(mam nadzieję)jestem pełna podziwu dla Ciebie i Twoich nerwów.Nie wiem czy ja bym nie wymiekła,albo nie potrzebowała psychiatry.Przecie ztakie zachowanie może doprowadzić człowieka do obłędu,o totalnym odchudzeniu nie wspomne.Mozna przecie z głodu umrzeć,,na palec,,
    O służbie zdrowia nawet niechce się pisać.Wszycy jesteśmy ,,tylko,,ludżmi,ale rużnimy się od lekarzy czy księży powołaniem , przysiegą.To specyficzny zawód i nigdy nie zrozumiem pobudek kierujących się tylko kwestiami finansowymi wybierając ten zawód.Troszkę ma wspólnego z medycyną.Z zawodu jestem ratownikiem medycznym,a córka poszła tą samą drogą dodatkowo studiując biochemię medyczną.Ehhhh szkoda,ż emedycyna tak szybko pędzi naprzód zapominając o pacjencie :(PESTKA@

    OdpowiedzUsuń
  11. Cała smutna prawda, nie wymaga nawet dodatkowego komentarza. Bardzo Ci współczuję Aszko i życzę szybkiego powrotu do zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
  12. No,tak...nasza polska rzeczywistość...Aszko, gratuluję wytrwałości i niech ręka zdrowieje szybko...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Kurczę, aż się wierzyć nie chce, że takie sytuacje się zdarzają. A zdarzają się, bo sama "kwitłam" kiedyś w szpitalu podobnie długo, i bez sensu. Gdzie tu logika, gdzie ekonomia?
    Pozostaje mi tylko życzyć zdrowia, i mieć nadzieję, że kolejne kontakty ze służbą zdrowia okażą się lepsze.

    Pozdrawiam ciepło,
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  14. I am no longer sure the place you are getting your
    info, however great topic. I needs to spend a while finding out
    more or working out more. Thank you for wonderful information I used to be looking for this info
    for my mission.

    My site ... book of ra free download

    OdpowiedzUsuń
  15. Witaj,
    najwazniejsze, ze juz wyszlas i jestes w domu, ale to " sie nadaje do prasy " jak kiedys mowili, niestety rece nam - pacjentom opadaja,
    powodzeeni i pozdrawiam cieplo
    ania

    OdpowiedzUsuń
  16. Współczuję.To jest , niestety, cały obraz naszej służby zdrowia.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Zielony zakątek , Blogger