07:33

Podróże kształcą i ...tuczą

Niestety wiosny nie przywiozłam raczej z katarem wróciłam.Ale miło spędziłam czas obwożona po Białymstoku, i  mogłam jak prawdziwa babcia odbierać wnuczkę z przedszkola.Przed wyjazdem dzieci zrobiły mi niespodziankę.Taką niepisaną tradycją jest ,że jak tam jestem wożą mnie po okolicach wybierając "smakowite miejsca" .A to  Tatarska Karczma w Supraślu a to Łukaszówka - teraz zawieżli mnie do słynnej Tatarskiej Jurty w Kruszynianach.No i lubię ich jedzenie.Sama w domu robię ich najsłynniejszy
  Pierekaczewnik - ciasto wielowarstwowe z mięsem, serem lub jabłkami , jedzony  tam lepiej smakuje, chociaż mój też dobry jest. I chyba zrobię na niedzielę
Kolejna potrawa jaką mi zafundowano to-
Kryszonka - potrawa jednogarnkowa: warzywa, ziemniaki, jagnięcina
Pyzy tatarskie z mięsem wołowym - podawane z rosołem
i jeszcze taki kociołek z mięsem [o zgrozo] kozim,warzywami i kaszą gryczaną

Córka domówiła jeszcze na tzw.dobicie pierogi tzw.     Manty - gotowane na parze z białym serem.
To była wisienka na torcie.Tak dobre ,że poszukałam przepisu i pewnie zrobię.

Do domu przywiozłam
 Czk-Czak - tatarskie ciasteczka oblane naturalnym miodem, makiem lub migdałami 

chałwę ale to jakaś inna chałwa jaką znam.
Czekam na zdjęcia które córka ma mi przysłać ale to co jadłam jest opisane na ich stronie
Tatarska Jurta 

Jeżeli dodać do tego ich  kiszki ziemniaczane,babkę ziemniaczaną  które mi przywozi córka z Białegostoku to muszę stwierdzić ,że ...odpowiada mi smakowo ich kuchnia.Trochę ciężka ale od czasu do czasu można spróbować np...koziny.
Podobno następnym razem zawiozą mnie w kolejne "smaczne " miejsce. 

Same Kruszyniany to niewielka miejscowość i wg.Wikipedii
 W 1980 w Kruszynianach zamieszkiwało 289 osób, z tego 33 wyznania muzułmańskiego, reszta wyznania prawosławnego (we wsi funkcjonuje parafia prawosławna) i katolickiego. Do dzisiaj mieszka tutaj niewielka mniejszość tatarska. Ludność mówiła specyficzną gwarą – mieszanką białoruskiego i polskiego[1].


Tak więc poznałam kolejny kawałek Polski,doznałam nowych smaków.Czyli tytuł posta jak najbardziej adekwatny.







  

5 komentarzy:

  1. No, to miałaś prawdziwą zaprawę przedświąteczną :-)
    Fajne miejsca i smakołyki.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. To drugie miejsce to bardzo smaczna i niezwykła tajemnica. Już nie mogę się doczekać kolejnej wizyty.
    M.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mniam!:)Muszę tam kiedyś pojechać!

    OdpowiedzUsuń
  4. żebyś ty aszka większymi literkami to napisała...
    moje oczy już nie są młode...

    OdpowiedzUsuń
  5. o jak wspaniale - co za podróż a ile poznałaś. To wkład i cegiełka do pięnych wspomnień , które warto pielęgnować.
    Piękna tradycja.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Zielony zakątek , Blogger