15:35

Czy dom to muzeum...

Taka myśl mi zaświtała gdy przecierałam podłogi po śladach Diany [ostatnio robię to nieomal bez przerwy].
Czy ja jestem dla domu czy dom jest dla mnie.U mnie jest ta druga opcja-dom jest dla mnie i dlatego mam 2 psy w którym jeden robi za całą gromadę i dlatego nie proszę wręcz zakazuję zdejmowania butów .Stali goście mają swoje "obuwie" i jak przyjeżdżają to nie muszą chodzić na boso.Bo im tak wygodniej
No właśnie-na boso albo w rozciapcianych kapciach
Jakiś czas temu byliśmy proszeni z mężem na bardzo ważną uroczystość.Przyszykowałam się bardzo starannie-kosmetyczka,fryzjer ,elegancka sukienka do której miałam okazję nałożyć komplet perłowy z Apartu który dostałam od męża no i nowe buty.Wyglądałam szykownie [tak myślę] mąż również wbił się w garnitur [chociaż on nie garniturowy] i z  kwiatami zajechaliśmy pod dom gospodarzy.Przywitanie w "sionce" uściski itd. i tekst "ale zdejmijcie buty po podłogi po remoncie".
Szyk opadł moje zadowolenie z siebie również a,że była to zima poprosiłam o coś na nogi bo na bosaka głupio wmaszerować do pokoju pełnego gości.Szyk-perły na szyi i na bosaka.Dostałam jakieś stare ,skórzane,płaskie laczki.Ja  z niziołków jestem i weszłam jak kaczka.I siedziałam do końca niezadowolona ...z siebie.Bo po co się starałam.Rozumiem - nowe podłogi ale jak się przyjmuje gości.
A może ja jestem niedzisiejsza
Drugi przykład- znajoma kupiła mieszkanie w bloku.Urządziła je po swojemu na wysoki połysk i jak zobaczyłam te świecące podłogi  poprosiłam o "coś" zdejmując buty.Nie miała więc chodziłam na bosaka.Oprowadziła mnie po swoich 3 pokojach ale tu nie miałam  problemu. W niewielkim mieszkaniu chyba tak nie przeszkadza jak w dużym domu.
Na koniec owa znajoma podsumowała-"wiesz,kupię takie kapcie jak mają w muzeach i nie będzie problemu z brakiem kapci"
I dlatego pytam "czy dom to muzeum" czy mieszkanie w którym ja i moi goście mają się czuć swobodnie i przyjażnie.?????
Może jestem niedzisiejsza
Nie lubię ,wręcz nie cierpię nakładania obuwia które ktoś nosił  i może w tym jest problem

Piękny kuferek na kosmetyki udało mi się kupić.Kwiatki w stylu Laury Ashley.urocza,pojemna , nowa chociaż w normalnym sklepie nie kupiona.Coś nowego na wyjazdy.A mam ją dzięki wnuczce która mnie namówiła.Babciu weż - stwierdziła







wyszperałam kolejne serwetki-suszą się nakrochmalone


i od razu kolorowo się zrobiło
a moimi wywodami odnośnie zdejmowania butów nie ma co się przejmować.Wszak chodzi o to,żeby każdemu było wygodnie
Pozdrawiam słonecznie [u nas świeci]

21 komentarzy:

  1. Witaj Aszko. Muszę się przyznać, że z tymi butami to zawsze mam dylemat. Szczególnie gdy na zewnątrz niepogoda. Cudzych kapci nie noszę a wchodząc w butach czuję się niezręcznie. Zazwyczaj biorę drugie buty ze sobą i przebieram. Oczywiście jeżeli impreza jest elegancka. A w domu - zawsze proszę gości żeby nie ściągali, ale zazwyczaj bez skutku, bo i tak ściągają. I bądź tu mądry. Kuferek śliczny i jaki pojemny! Na pewno się przyda. Pozdrawiam Cię serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas nie ściąga się butów.W gościnie też nie ściągam. Sama we własnym domu biegam w "adidasach" lub balerinach, w których przemieszczam się po domu i po ogródku.
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W domu też nie noszę "kapci" tylko klapki z koniecznie odkrytymi palcami

      Usuń
  3. Nie chodzę tam gdzie muszę ściągać buty, mnie to upokarza.Gości,którzy ściągają buty skróciłabym o łeb.Jako gospodynię,też mnie to upokarza.
    Muszę Ci powiedzieć,że teraz też mi gula skoczyła.Nara:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie -upokarza.
      Ale jak przyjadę do ciebie [kiedyś w końcu dojadę] to zdejmę

      Usuń
  4. Poszłam kiedyś na sylwestra tez się odwaliłam i tez na wejście musiałam zdjąć buty - nie pytajcie się jak pończochy i nogi wyglądały po tańcach - pozdrawiam ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha,ha...a ja kiedyś będąc panną nabujałam mamie,że idę na sylwestra na bal a tymczasem miałam iść z kolegą na prywatkę do koleżanki.I mama nie mogła się nadziwić dlaczego biorę ze sobą kapcie:):) nie pamiętam co jej powiedziałam ale kupiła to kłamstewko

      Usuń
  5. Moja droga , jak mozna byc takim egoista, i nie rozumiec ze brudne buty z dworu niszcza podloge i przedewszystkim brudza ja.
    To tylko ktos kto sam nie sprzata , albo ktos kto ma chlew w domu, moze nie doceniac pracy .

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana Anonimowa,zazwyczaj przed wejściem do mieszkania,domu leży wycieraczka w którą wycieramy buty.Obawiam się,że nie zrozumiałaś tego co chciałam napisać .Ale dziękuję za uwagę i wpis

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozumiem tylko zdejmowanie butów przed wejściem do niektórych świątyń (w różnych egzotycznych geograficznie kulturach), na matę do ćwiczeń, na salę do rehabilitacji, gdzie każdy przynosi grube, antypoślizgowe skarpety - w domu, a zwłaszcza, gdy wchodzą goście - nie zdejmuję nigdy, nie zakładam żadnych kapci (no chyba, że to dom-muzeum) i od gości też tego nie wymagam. Jeśli komuś niewygodnie, chce sam zdjąć, mam zapasowe obuwie, bardzo proszę.
    Mój dom jest dla ludzi, podłoga dla wszystkich, także dla psa, który wchodzi wprost z błota na podwórku i jakoś ni robię awantur... A ci, którzy chcieliby mieć wszystko: podłogi, gości, czystość i muzeum w jednym - niech sobie sami siedzą w swoich muzealnych salach, bo to są prawdziwi egoiści;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię Cię za to..... cmok,cmok
      Zastanawiam się jakby to było jakbym kazała księdzu który przychodzi po kolędzie z bardzo ubłoconymi butami zdjąć buty? chodzi zimą i zawsze po nim zostaje kałuża ,że o 2 ministrantach nie wspomnę :):):)

      Usuń
  8. Mam w pompie domy i ludzi, którzy kazaliby mi zdjąć buty. To okropne, upokarzające i niezdrowe. A co, jeśli po drodze podarła mi się skarpetka/pończoszka akurat na paluchu? Noszę cienkie skarpetki i to jest nagminne (dziura po godzinie chodzenia). Nawet jeśli się nie podarła, to po prostu poniżej mojej godności. Równie dobrze mogliby kazać mi zdjąć np. majtki. Słowo daję, dla mnie to jedna z okropniejszych sytuacji. A jeśli u mnie ktoś zdejmuje buty, to się wstydzę, że pobrudzi sobie skarpetki, bo muzeum to u mnie raczej nie jest. Wielki pies wnosi na wielkich łapach (i nie tylko na łapach) mnóstwo piachu, błota, śmieci, liści. Musiałabym bez przerwy pucować podłogi. Nie czuję takiej potrzeby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hana,dziękuję ,myślę tak samo

      Usuń
  9. Poczytałam komentarze:) gro osób ma takie zdanie jak Ty co do ściągania obuwia! No ale ta anonimowa to pojechała po strunach nerwowych!!! Ja mam trzy psy i wszystkie mieszkają w domu, sprzatam, myje podłogi i chlewu nie mam ,mimo że nie pozwalam sciągać butów:)))) A nawiązując do Twojej opowieści, mój M wyjechał kiedyś na biznesowe spotkanie do Oslo, spotkał się z prezesem wielkiego koncernu "Orkla", został zaproszony do niego do domu na kolację, panowie odstawieni w garnitury chodzili w skarpetkach, Pani domu miała tylko pantofelki...podobno tam taki zwyczaj:)Mojemu strasznie stopy zmarzły:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu,masz trzy psy czyli wiesz jak to jest.
      Co kraj to obyczaj ale powinno się jeżeli już musi odnosić do swoich a nie do gości jeszcze biznesowych.A potem chwalą się na blogach białymi pogodami :):)

      Usuń
  10. A ja uważam inaczej i pewnie wiele osób będzie ,,przeciw,,Szanuję swoją pracę,szanuje własne kolana,bo własnie po kolanach podłogi myję,szanuję własne zadbane podłogi i jasne fugi i szanuję cudzą prace i cudzy porządek.Skoro dla mnie nie jest problemem ściągnąć u kogoś obuwie to oczekuje tego samego od tej samej osoby i odwrotnie skoro ona nie chce ściągnąć butów u mnie ja nie ściągne u niej.Wiecie co...miałam kiedyś nowy dywan wykładzinowy 30 metró z wysokim długi kłakiem jasno srebrnym(taki mi się podobał taki chciałam,bo to wkońcu mój dom) no i urodziny;przyszli goście,nie prosiłam o sciągnięcie butów ,bo sądziłam ,ze jednak się domyślą;pogoda deszczowa,wlazła szwagierka w ubłoconych kozakach,na dodatek ciasto czekoladowe,które jej spadło nogą rozmazała pod stołem.Zastanawiałam się czy to zrobiłą z głupoty,niewiedzy czy złośliwości.Od tego czasu ja u niej butów też nie ściągam.Tu nie chodzi o muzeum w domu,o poniżenie gości kapciami,ale o dobre wychowanie i ogolną kulturę bycia.Wchodzę ,ściagam buty i nie ma żadnego problemu,bo tak właśnie robię u siebie.Co innego kiedy jest zaproszenie na uroczystość,w uroczystych strojach..PESTKA@

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aldonka to co piszesz to skrajność i po prostu twoja szwagierka nie wykazała się bystrością.I dlatego nie mam w domu dywanów

      Usuń
    2. twoja szwagierka po prostu była - świń. to taki gatunek bezkultura, często rozpowszechniony.

      Usuń
  11. Oj trudny temat wywołałaś, zwłaszcza w naszej polskiej tradycji.... Poza granicami naszego kraju raczej nikt nie ma takich dylematów, nawet o tym nie myślą - butów nikt nie zdejmuje. My od lat jesteśmy wychowywani w tradycji poszanowania czyichś podłóg... Pamiętam, jak u znajomych rodziców gospodyni uszyła dla gości takie nakładki z filcowych ścierek do podłóg. To był temat żartów w moim domu przez długie lata. Teraz, gdy mam dom nie proponuję ludziom ściągania obuwia (choć część przynosi zamienne obuwie i chcą to robić). Jednak miałam pewną przygodę, świeżo po zamontowaniu drewnianych dech. Przyszła do nas znajoma, gustująca w wysokich obcasach. Wyglądała bardzo ładnie, szpilki były czyste, ALE zwiedzając dom zostawiała co krok półcentymetrowe dziury po metalowej szpilce. I mieliśmy dylemat czy delikatnie o tym powiedzieć na przyszłość, czy nie. Zdecydowaliśmy się powiedzieć, ponieważ to nie zwykły brud, który Vanishem da się sprać, tylko trwałe uszkodzenie podłogi. Na szczęście znajoma przyjęła to normalnie. W każdym razie chciałam powiedzieć, że Polacy mają wewnętrzny dylemat, choć czasy się zmieniają i coraz częściej wchodzenie do domu w butach jest normą. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Chodzi o buty czy brudne buty? jak brudne (błoto) to każdy nie jest świń i zdejmie. Ale jak na pewnej wystrzałowej imprezie zasugerowano mi zdjęcie pantofli ( bez metalowej szpili)a mojemu prawdziwie wizytowych butów to... pożegnałam się. Trudno.Po co robić imprezę i upokarzać gości? MOżna siedzieć i podziwiać swój piękny dywan.Najbardziej bawi mnie gdy zdejmuję kozaczki i zakładam ... swoje pantofelki Wyjęte z torby, bo przezornie od lat zabieram swoje. nie jakieś śmierdzące kapcie. Ale mina!Może zdejmiesz buty? przeciez zmieniłam. :) aha, dobry pomysł: jedni przytomni ludzie kupili zestaw kilkunastu par kroksów w różnych rozmiarach. Jak ktoś się upiera zdjąć co u nich nie jest wymagane to ma bezosobowe kapcie. No tak, ale u nich gospodarze na uroczystościach sami chodzą w pantoflach a nie kapciach. I pani domu - na szpilkach- nie przyjdzie do głowy żeby inna pani latała boso. Po prostu - klasa.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Zielony zakątek , Blogger