15:37

Postanowienia ? NIE BĘDZIE

Witam w Nowym Roku 2013
Pamiętam jak chodziłam do szkoły średniej to nudząc się na np.miernictwie wyliczałam sobie ile będę miała lat w roku 2000. Wtedy wydawało mi się to niemożliwe ,że będę aż tyle miała.Dalej nie śmiałam obliczać:)A tymczasem parę godzin temu weszłam w rok 2013 czyli do tamtych "strasznych" muszę dodać jeszcze 13 .I chyba nie jest żle skoro jeszcze to pamiętam.
Postanowień od paru lat nie robię bo i tak nic nie wychodziło.Jedyne co sobie obiecałam to trochę przystopować z pieczeniem ciast i zgubienie kilogramów które tak ochoczo sobie wyhodowałam w parę miesięcy.Ale to muszę zrobić po cichu bez tzw.fajerwerków.
Zaczęłam od dzisiaj-pozbierałam wszystkie owoce poświąteczne i zrobiłam  wielką misę sałatki.Panowie dostali z dodatkiem lodów
Bez postanowień wiem,że to będzie kolejny rok buszowania,kupowania .Dostałam świetną książkę od córki i wertując strony wiem co chcę chociaż niekoniecznie muszę:)






21 komentarzy:

  1. Witam jako pierwsza w Nowym Roku i życzę,,udanych zakupów,,i zdrowia.Ja od dawna nie robie postanowień,bo życie samo je jakoś nam podsuwa.Jedyne co zrobię,to zacznę robić zakupy z głową tzn.dokładnie przemyślę czy mi coś żeczywiście jest potrzebne.Doszłam do wniosku ,że nie stać mnie na tzw,bzdury lub byle co,,Jedna żecz ,a potrzebna.Takie postanowienie miałam od dawna i staram się czasem z wielkim bólem zostawić coś na straganie ze starociami lub z ciuchami.Jak zostawiam w sklepie buty do ktorych mam mega słabość to już jest dobrze i jestem z siebie strasznie dumna.Książka piękna.Całe szczęście ,że ja jej nie posiadam ,bo było by dla mnie zbyt wiele pokus.Oczywiście mam kilka pozycji,które szukam i jak znajdę to kupię ,ale to są te,,potrzebne,,gadżety.Postanowienia sa fajne jak się ma silną wole,w przeciwnym razie to kolejny powód do flustracji;)W Nowy Rok weszłam z praniem,sprzątaniem,gotowaniem;czyli...nic się nie zmieniło!PESTKA@

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku. U mnie też bez postanowień ale nie bez realizacji marzeń. Powolutku, powolutku do celu coraz bliżej. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. rok zapowiada się owocnie!:)

    OdpowiedzUsuń
  4. to niech sie dobrze dzieje!A książka jest bardzo fajna!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A niech się...książka świetna.Do tej pory kupowałam albumy o różach.Czas na zmiany:)

      Usuń
  5. Aszko chciałam Ci tylko powiedzieć ,zę to moje postanowienie dziś czyli już w drugim dniu Nowego Roku spełzło na niczym(porażka totalna)Wlazłam dziś do cichlandu zwabiona kartką,,wszystko po 1 zł,,generalnie tylko po spodnie do pracy dla M i co...wyszłam z nowiuteńkimi ,zapakowanymi oryginalnie zasłonami;dwie zasłony podwieszane szargami na kółkach złotych,lambreki,poduszki do kompletu i wszystko obszyte piękną lamowką na szerokiej sztywnej bawełnianej taśmie w kolorze starego złota(miodu)lekkiego brązu i wanilii.Cudny pałacowy zestaw do salonu(u mnie do sypialni)za 1zł polskich hihi.No jak tu nie zgrzeszyć przy takiej okazji..To byłby grzech zwłaszzca ,ze jestem w trakcie remontu i urządzania jak pamiętasz...I na co komu postanowienia!Chyba tylko po to by je łamać.PESTKA@

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aldona,postanowienia po co je robić jak nic z nich nie wychodzi.Bo jak sobie odmówić TAKIEJ okazji.Fuksa miałaś i nosa żeby wejść.Wejdę na FO i zobaczę czy wkleiłaś zdjęcie.

      Usuń
  6. Aszko, przyszłam od Kretowatej - coś mi się zdaje, żeśmy krajanki, albo prawie. Zasugerowały mi to Twoje róże i jedno z miejsc, w którym je kupujesz, chociaż niekoniecznie, wiadomo - internet potęgą jest. Znałam Pana Kierzka od róż, seniora rodu, teraz zajmuje się nimi Jego syn. Świat jest mały, swoją drogą. Mieszkałam w Poznaniu, teraz mieszkam w okolicach Leszna. Piękna porcelana.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Hana,Witam Cię serdecznie:)
    Krajanki ale z różnych stron.Ja na samiutkiej północy koło Piły.Pana od róż nie znam,niestety:( ciągle nam nie po drodze jak jezdzimy do Poznania.A może i dobrze bo pewnie bym tam wsiąkła,Kupowałam u niego róże poprzez sklep internetowy.Tak skurczyliśmy się.Dawniej poczta tudzież jakiś kurier musiał by dostarczyć wiadomość a teraz zrobię "klik" i jak bedziesz blisko to odczytasz.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. E, szkoda. Koło Piły też szukaliśmy domu, ale jakoś padło na leszczyńskie, chociaż bardzo nas ciągnęło w Twoim kierunku. Tam jest tak pięknie, tutaj brakuje mi lasów nieprzebranych.
    Ale pierdolca na antyki mamy takiego samego!
    Pozdro

    OdpowiedzUsuń
  9. W Przeźmierowie (niedaleko Chyb) mieszka(ł) Pan Stanisław Żyła, hodowca i miłośnik róż. Pracował na Akademii Rolniczej w Poznaniu. Był przyjacielem mojego Ojca i osobiście wyhodował kilka odmian róż, w tym Jana Pawła.

    OdpowiedzUsuń
  10. Hana,witaj w klubie miłośników "staroci"
    Lasów mamy sporo to fakt ,jezior też nie brakuje a koło nas sporo stawów hodowlanych.W lepszych czasach mówiono "kraina miodem płynąca",teraz bym tego nie powiedziała.
    Pan Żyła to ważna postać wśród różomaniaków.Każdy ma ambicję mieć chociaż 1 róże.Ja mam zaszczyt mieć dwie Venrosę i Chopina.
    Dużo chwalimy innych czyt.zagranicznych hodowców a w zapomnienie idą nasze:(

    OdpowiedzUsuń
  11. Ależ świat jest mały, naprawdę! Pana Stanisława dobrze znałam, Jego Żonę, dzieci. Ojciec bardzo Go cenił.
    Jeśli chodzi o starocie, nie potrafię się im oprzeć. Tutaj, niestety, mam blisko do Czacza. Jest już mocno zdegenerowany, ale nadal można tam znaleźć perełki za grosz z tej prostej przyczyny, że tamtejsi handlarze są byłymi rolnikami i najczęściej nie mają pojęcia o tym, czym handlują. Rzadko, ale się zdarza.
    Szkoda, że nie mieszkasz bliżej, wprowadziłabym Cię w czaczowe arkana!

    OdpowiedzUsuń
  12. Hana,raz byłam w Czaczu i co lato obiecuje sobie,że pojadę znowu.Wtedy nastawiłam się na pewne rzeczy i..je kupiłam.Może uda mi się namówić w tym roku męża jak córka przyjedzie ,bo ona bardzo chętna jest.Tak jak ja połknęła bakcyla ale u niej w Białymstoku nie ma "ulubionych" sklepów.Tylko raz w miesiącu w Kiermusach taki odpowiednik Poznańskie Rzeżni.
    Ale mi narobiłaś ochotę....na kupno "czegoś".
    Kurcze dlaczego mieszkam zawsze daleko od kogoś koło kogo powinnam mieszkać blisko:(

    OdpowiedzUsuń
  13. I dodam,że znajomości z Panem Żyłą zwyczajnie pozytywnie zazdroszczę

    OdpowiedzUsuń
  14. Kawał drogi od Ciebie do Czacza. Podpowiem, że najlepszy jest piątek-sobota. Oni tam się już tak rozpasali, że w ciągu tygodnia praktycznie nie ma po co jechać, bo pozamykane. Targować trza się koniecznie, bo mają nierówno pod sufitem w kwestii cen, ale czasem odpuszczają (nie wszyscy). Im dalej w Czacz, tym taniej. Broń Boże pierwsze z brzegu "hale" - tam to bezczelność, chamstwo i arogancja. Tutaj, w każdej praktycznie miejscowości większej niż 200 mieszkańców są tzw. używki (!), czyli Czacz w miniaturze. Ceny są bardzo korzystne i perełek więcej się trafia. Odwiedzam je regularnie i sama sobie narzuciłam pęta. Mianowicie nie zabieram więcej, niż 30 złotych i żadnych kart, żadnego latania do bankomatów. Działa, chociaż nie w 100 procentach. Jak mam odpuścić przepiękne, przedwojenne, podrzeźbiane łóżko za 80 zeta? No jak???

    OdpowiedzUsuń
  15. Ojej,jak będę jechać to się skonsultuję.My tylko w niedzielę możemy .Ale Twoje uwagi są cenne
    Ja jak byłam to mając na uwadze swoje własne zapotrzebowanie nic więcej nie widziałam.To był taki rekonesans bez powtórki:(
    Też bym nie odpuściła ale ja jadąc tak daleko musiałabym jednak wziąć więcej pieniędzy bo stracone okazje bardzo,bardzo bolą...:)Mąż też wtedy kupił wielkie podwójne łoże o jakim marzył.Solidne
    Muszę córkę jak przyjedzie mocno zmotywować to się uda.Najchętniej pojechałabym już teraz i pochodziła

    OdpowiedzUsuń
  16. Zawsze możesz wziąć kartę, do Śmigla jest bliziutko, a w Śmiglu cywilizacja i bankomaty!

    OdpowiedzUsuń
  17. Hana ,pracuję nad tematem:)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Zielony zakątek , Blogger