10:39

Ile to zaoszczędziłam?

Kuchnia w wersji z niebieskim obrusem

w wersji biało - szarej
wczoraj w w tzw. lumpeksie wypatrzyłam grubą bawełnianą zasłonę.Zobaczyłam ją na swoim stole w kuchni i kupiłam .No i zastanawiałam się czy ja jeszcze potrafię kupować w normalnym sklepie.Za ten zasłono-obrus dałam 13 zł.Nawet nie chce mi się sprawdzać ile by kosztował normalny.Jak w tej reklamie "ile to mój mężu zaoszczędziłam ?" :)


i rzut okiem z wejścia do kuchni .Kuchnia jest od strony południowej .Nie jest to dobry układ

I jak tak teraz patrzę to widzę,że trzeba kuchnię przemalować.

8 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Będę nieskromna-też mi się podoba

      Usuń
  2. Super nabytki. Mam kuchnię od północy i wiem, że to skarb w upalne lato. Chociaż często słońca brak.
    Pozdrawiam ciepło
    P.S. Kawał świetnej powierzchni i te cudne kredensy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz trochę latem jesion nas osłania ale dawniej to była masakra.Lato to czas gości i pieczenia różności- i wyobraż sobie upał i rozgrzany piekarnik...

      Usuń
  3. Obrus prezentuje się fantastycznie! Przyznam się, że też urządzam polowania w lumpeksach - głównie na tkaniny właśnie:-))) Kuchnię masz piękną! A na jaki kolor myślisz ściany machnąć? ( Ostatnio cierpię na "kuchenną obsesję poremontową, więc bardzo jestem ciekawa:-)))
    Pozdrawiam w ten mroźny weekend!
    Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w zasadzie tylko po takie rzeczy zaglądam,obrusy,serwetki .
      Jaki kolor-no właśnie...teraz jest żółty [parę lat] i czuję potrzebę zmienienia.Dla mnie wybór koloru na ściany to tak jak kupno butów.Za najbezpieczniejszy uważam kolor biały i właśnie żółty.Będę drążyć temat.
      U nas też mrożno i na dodatek zaczęło sypać.Normalna zima:)

      Usuń
  4. Zaoszczędziłaś coś koło stówki, bo tyle kosztuje byle chiński gniot w "normalnym" sklepie. Mnie nawet do głowy nie przychodzi, aby szukać obrusów poza lumpeksami. Chciałam kupić Mamie na Gwiazdkę i przekonałam się, że to tragedia. Same jakieś sztucznoty plamoodporne made in China, a jeśli trafi się jakiś len/bawełna, to kosztuje tyle, jakby drobinkami złota przetykany był! Tak więc mam niezłą kolekcję stołowych tkanin, pewnie jej całość (całkiem pokaźna!) stówki nie przekracza!

    OdpowiedzUsuń
  5. śliczną masz kuchnię, uwielbiam takie klimaty:)
    a co do obrusów, to warto zaglądać do ciuchlandów, rzeczywiście można wypatrzeć cuda! Ja odziedziczyłam masę obrusów po babciach, cioci i teściowej i nie wiem kiedy je "zedrę" ha ha nic nie kupuję:) ostatnio stary obrus podhaftowałam troszkę bo był bez wyrazu:)
    a jeszcze chciałam napisać, że połaziłam trochę u Ciebie, ech...pięknie! całusy zostawiam

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Zielony zakątek , Blogger