15:09

Psi fryzjer i coś jeszcze

Co prawda dzień się jeszcze nie skończył ale co przyjemne już było..no i dzień udany
a więc - wizyta z Tobim u fryzjera.Dla niego stres a dla mnie wygoda.Ścięty na chłopczyka a więc nie ma problemu ze spadającą kitką.
Potem długi [jak na mnie i Tobiego] powrót na miejsce zbiórki z mężem.W połowie drogi Tobiś ustawił się bokiem i musiałam go wziąć na "opka" , bestia :) nie było mi najwygodniej bo miałam siatkę z małymi zakupami
Potem wypad na rynek - i żałość,że nie wzięłam pieniędzy.Kupiłam za grosze
dwa świeczniki

i jeden taki na 4 świeczki

dałam za to wszystko 7 zł bo tyle miałam w kieszeni :( a miał innych jeszcze sporo.Kurcze idealne by były na prezenty no ale...pan mąż już dzwonił  "gdzie jesteś ?" i raczej wrócić już nie mogłam.
Docelowo będą inne świeczki
Potem już w innym ulubionym sklepie obrus haftowany.Tu zaszalałam bo było po 50 zł za kg :) ale lekki był - zdjęcie jeszcze przed upraniem.Bo już się suszy


no i jak sobie odmówić -
Kolejny sklep-mąż poszedł po jedzenie dla Tobiego a ja weszłam do mojego kolejnego ulubionego.Ostatnio kupiłam tam serwis  na 12 osób kremowy ze złotym paskiem i pomyślałam,że porozmawiam z panią o filiżankach.Żeby miała mnie na uwadze.No i wypatrzyłam dwa dzbanuszki


a,że mam już "status" stałej klientki :) więc zapłaciłam grosze.
I to były te przyjemności . 
A dlaczego dzień udany? otóż wczoraj napisałam menu na trzy dni,  rozpisałam co trzeba kupić - z kartką wpadłam do sklepu i w godzinę zrobiłam całe zakupy.Zostały tylko ryby kupienia ale te kupujemy bezpośrednio ze stawów  koło nas.
Godzina - szok.....
No i udany bo w końcu ubezpieczyłam się od wypadków ..różnych.I już nie muszę się bać śliskich ulic, schodów , wideł i wszystkich niebezpieczeństw które na mnie czychają.
Co prawda nie chwali się dnia przed zachodem słońca ale....miłego popołudnia

6 komentarzy:

  1. Zakupy udane.Świeczniki i dzbanuszki piękne ale u mnie przy kotach pewnie by były zagrożone.A zakupy ?No cóż jeszcze jeden wyjazd autobusem do centrum mnie czeka i targanie ciężkich siat niestety ale jak święta to święta.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Mój piesek też nie znosi fryzjera. Woli nawet weterynarza. Bardzo mi się podobają kupione dzbanuszki. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo udany zakup.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. To się nazywa udane zakupy!:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Faktycznie udany dzień.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. udany udany!Zakupu wspaniałe:)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Zielony zakątek , Blogger