17:14

Jutro koniec roku

Przeczytałam u Kretowatej < Nic nie muszę robić i jestem zadowolona,że też nic nie muszę.Od jakiegoś czasu Nowy Rok kojarzy mi się z kolejnym rokiem który zbliża mnie do wieku emerytalnego a czyż to jest powód do radości:)
Spędzamy tą noc różnie,sami ,w towarzystwie znajomych,dzieci [jak przyjadą i nie wyjadą] z wnuczkami .
W tym roku brałam różne możliwości nawet pójście na jakiś bal ale uświadomiłam sobie,że.....
Muszę zapłacić za wstęp .muszę sobie kupić buty, sukienkę, torebkę [biżuterii nie muszę]
musiałabym obkupić męża bo on raczej  garniturowy nie jest a te co ma na wielki bal nie bardzo pasują.Dodać do tego kosmetyczkę,fryzjera  [to już zbierze się pokażna kwota.]
No dobrze idę na ten bal i ....buty mnie cisną bo nowe a chcąc wyglądać "okazyjnie"  kupiłam je na dużym obcasie [uwielbiam takie] ,sukienka mnie pije bo chcąc wyglądać "okazyjnie" kupiłam obcisłą [dieta nie zadziałała] ,na sali palacze palą a  tego mój układ oddechowy [nieprzyzwyczajony] nie toleruje.Do tego znajomi przy stoliku kłócą się bo jeden mąż za dużo pije a drugi za bardzo przygląda się pewnej pani.Te sytuacje znam z autopsji. Będę nerwowo zerkać na mojego a on z miną nieszczęśnika poprosi mnie do tańca [nie lubi tańczyć] .Poświęca się,biedak :) I jak już dobrniemy do północy i nastąpi czas życzeń rozpłaczę się na świadomość,że kalendarzowo będę już rok przed emeryturą.Na starych zasadach.Żle zrobiony przez zapracowana kosmetyczkę makijaż rozpłynie się.Ale trzeba wytrzymać do końca wszak za wszystko zapłaciłam .....i z ulgą wracam do domu.


Ponura wizja ale generalnie  nigdy nie lubiłam tej nocy czy gdzieś bywałam czy siedziałam w domu


Na dodatek życie i tak zweryfikowało plany.Spędzę je łóżku,chora z krwawiącym ,obolałym uchem,chusteczkami i syropem na kaszel.




Życzę Miłego Wieczoru

14 komentarzy:

  1. A może jutro będzie zupełnie inaczej.Każda sprawa ma dwie strony.Z tym wyjściem, muszę Ci się przyznać, byłoby u mnie bardzo podobnie. Pozdrawiam i życzę szczęścia w Nowym Roku.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pewnie masz rację ale muszę jakoś uwiarygodnić swoją niechęć do zabaw.Dziękuję za życzenia również życzę dużo szczęścia

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też nie lubię bali sylwestrowych na wielkiej sali. Nie lubię jednak go spędzać sama w domu. Najbardziej lubię witać Nowy Rok w plenerze, gdy jest śnieg. W tym roku z tym marnie :(. Zdrowiej i wspaniałego 2013 roku.

    OdpowiedzUsuń
  4. Giga,ja też najlepiej wspominam te w plenerze.Niektóre wspominamy przy okazji innych spotkań.
    Dziękuję i wzajemnie.Nie ma innej opcji-musi być wspaniały

    OdpowiedzUsuń
  5. Pielęgnujmy "niemusizm" - idę, bo chcę, nie idę, bo nie muszę;) To wspaniałe uczucie, gdy Książę Małżonek mówi w Sylwestra: "O Boże, jak dobrze, że nie trzeba tańczyć";) Ale my z Księżniczką tańczymy czasem, jeśli chcemy, bo nie musimy, rzecz jasna;)
    Życzę Ci duuuużo zdrowia, nie daj się, kochana, idzie wiosna, znów zakwitną róże - wtedy z nimi potańcujemy;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zycze duuuuużo zdrowka ,a Twoj post niezle mnie ubawil.
    Swietnie i obrazowo to ujęłaś,
    Wszystkiego nalepszego w Nowym Roku i wspaniałej zabawy na białej sali.
    Tez tam sie wybieram .Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Super napisany post. Ja spędzę sylwester jak przez ostatnie 10 lat w domu pilnując pieca Co. Fajnie domowo z najbliższymi .
    A Tobie życzę dużo dużo zdrowia
    Dana

    OdpowiedzUsuń
  8. No widzisz, jak dobrze, że nie bale, a wyrko? Ja też, nie sama jesteś. a co do emerytury. Nie jest to stan zły, szczególnie w moim przypadku, bo bardzo wczesna i wreszcie jest czas na spełnianie ogrodowych marzeń. No i to, że nic nie muszę, to jest piękne!

    OdpowiedzUsuń
  9. Szczęśliwego i ZDROWEGO Nowego Roku !

    OdpowiedzUsuń
  10. Matkoo!Toż to koszmar,a nie przyjemność!
    Jak dobrze,że Twoja wyobraźnia uchroniła Cię od...popełnienia.
    Wszystkiego dobrego.

    OdpowiedzUsuń
  11. Asiu kochana na samym początku życzę Ci zdrówka i pomyślności w Nowym...Kochana ..no jakbym siebie czytała.Nienawidzę wręcz Sylwestra,a nawet sie go boję:(Nie wiem co mnie czeka i nie mam na to wpływu,żałuję tego czego już nie będzie ,bo odeszło i nie wróci.Wyjście na bal zawsze przyprawiał mnie o mdłości.Tak jak piszesz;zakupy,bo zawsze czegoś brak,a potem bezużytecznie leży w szafie,fryzjer kolejne wydane pieniądze,bo fryzurka ma być taka jakbym wcale nie była u fryzjera(więc po co)makijaż raczej stonowany więc samemu..kiecka,buty ,torebka...i czuję się jak nie ,,ubrana,,a PRZEBRANA.Znajomi się kłucą inni narzekają na wypłaty,jeszcze inny prosi nie swoją żonę ,a ona obrażona,małżonka buty piją i w ogóle inni już ostro ,,piją,,a mi głowa pęka(jak co roku)..i przychodzi godzina 00 życzenia z mężem ,znajomymi i...o zgrozo z nieznajomymi napitymi,którzy składaja po raz szósty te same życzenia i ładują się z oślinionym pycholem do całowania brrrr Godz,pierwsza Nowego Roku i nagle nikogo przy stole,bo albo już w domu ,albo nadal ,,się ślinią,,Mówią jak zaczołeś Nowy Rok taki cały rok! Jak tak ma wyglądać to ja bardzo dziękuję i nie skorzystam.Od kilku ładnych lat spędzam Sylwestra w domu z rodzinką w kameralnej atmosferze,z tymi ,których kocham i dzielę z nimi te dobre i złe chwile i z nimi chce wejść w ten Nowy Rok.PESTKA@

    OdpowiedzUsuń
  12. Szczęśliwego Nowego Roku - 2013!!!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Zielony zakątek , Blogger