23:00

Prawie..... rodzinna pamiątka

Kontynuując wspomnienia związane z zakupem mebli nie sposób wspomnieć o tych do których mam sentyment ponieważ pośrednio są rodzinną pamiątką
Otóż,mój wujek wdowiec ożenił się po raz drugi i tym sposobem do rodziny weszła nowa ciocia.I ta ciocia miała działkę a na działce altankę.I mój tata wypatrzył w tej altance komplet mebli  zastawiony słoikami,doniczkami i tym wszystkim co było potrzebne do prac "polowych". Tata widząc naszego "fijoła" dał nam znać , pojechaliśmy na tą działkę i kupiliśmy za przysłowiową złotówkę.
I tak staliśmy się właścicielami
 ten poniżej ma wysuwany blat

w pakiecie dostaliśmy jeszcze  lampę i drewniany świecznik
długo oczyszczałam blaty z ....pasty do podłogi którą je "konserwowali".
Wujek,ciocia,tata już nie żyją a meble nadal cieszą.I chyba mogę powiedzieć,że to pamiątka rodzinna chociaż  ciocia była z nami tylko kilka lat ale przez te lata nosiła moje panieńskie nazwisko
I cieszę się,że trafiły do nas bo najprawdopodobniej po sprzedaży działki [nie miał kto przy niej robić] meble zostały by spalone.
I dzięki tym meblom mam pokój zwany szumnie salonikiem
trochę się nie zgrało ale tak mniej więcej wygląda od wejścia.Jest to pokój od północy i słońce zagląda tu dopiero po południu ale dzięki temu w upalne dni jest najmilszym i najchłodniejszym miejscem.I bardzo go lubię

8 komentarzy:

  1. Takie piękne meble budzą rodzinne wspomnienia.
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze mieć przeszłość dla przyszłości

      Usuń
  2. kawałek historii zamknięty w pięknym drewnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OLQA- szkoda tylko ,że tak dużo zniknęło bezpowrotnie bo nie pasowały do M4

      Usuń
  3. Tak to bywa, że rzeczy żyją dłużej niż ludzie, dlatego warto je przechowywać, bo ma się zawsze tę świadomość, że ktoś ich wcześniej dotykał, ktoś je lubił, dla kogoś były ważne - przechowują w sobie dobrą energię. Wczoraj np. zmieniałam pościel (jak to chory - łóżko najważniejsze;) i zadumałam się nad poszewkami, bo szyła je jeszcze moja prababcia i ręcznie obrabiała dziurki - i widać każdy ścieg, a ja się nad każdym rozczulam i babcia staje przede mną jak żywa;) A moja córka pyta, dlaczego mam takie mokre oczy;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz,ja też mam jeszcze powłoczki robione przez moją mamę z ręcznie dzierganymi na szydełku wstawkami.Nie używam bo są wielkie ale niech sobie są....

      Usuń
  4. Są cudowne.Kochamy je dla wspomień.Mam starą maszyne po mojej Babuni.Nie jest ona aż tak stara jak te z pieknymi żeliwnymi nóżkami,ale ,,jest,, pewnie posłuży mi jako stolik pod coś....PESTKA@

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aldonka,nigdy nie darzyłam sentymentem meblościanek na które byłam skazana w M4-były takie bezosobowe chociaż wtedy wystane w długiej kolejce.
      Maszyny mam dwa Singery-jeden po teściowej a drugiego mąż gdzieś znalazł u klienta-i nie pozwala ich ruszyć.Ta od teściowej na chodzie a ta druga-na ta chwilę składowisko kurzu ale pracuję nad zmiana decyzji,Są jego on je dostał i znalazł ale pracuję nad zmiana tej gorszej.Jestem na końcu drogi w negocjacjach :)no właśnie jako stolik ma być:)

      Usuń

Copyright © 2016 Zielony zakątek , Blogger