15:11

Second-Hand-dlaczego je lubię?

Do napisania tego postu skłoniły mnie niewybredne komentarze które kilka dni temu przeczytałam na jakiejś stronie.Z obserwacji wiem,ze piszą to osoby podobne do tych na wczasach,w szpitalach,czyli w domu przysłowiowy chleb ze smalcem ale gdzieś krytykują dobre jedzenie.Chociaż teraz do dobrego tonu należy jedzenia chleba ze smalcem a do tego ogóreczek.No tak,ślinotok zapewniłam sobie na parę chwil....
Otóż, nasze mamy buszowały w dawnych czasach po komisach chcąc kupić jakiś niebanalny ciuszek,buty .Co zdolniejsze w tychże komisach kupowały zagraniczne gazety kopiowały i szyły.Teraz sklepów bez liku i niestety to co sprzedają nie jest tym co chciałabym nosić.I nie chodzi o cenę bo ta w każdym wypadku jest nieadekwatna do wyrobu,jakości.Chodzi o to,ze sporo rzeczy kupionych w sklepie trzeba zanieść do krawcowej żeby wzmocniła szwy jeżeli jest jeszcze miejsce na szew. -córka kupiła suknię w bardzo popularnym butiku popularnej ekskluzywnej firmy i po pierwszy użyciu rozerwała się  na szwach..I coś z mojej branży-złe oznakowanie o sposobie prania.Najlepsze [?] to takie jednorazówki czyli w niczym nie prać.
I dlatego lubię tzw.lumpeksy.
Nie płacę za markę tak jak to jest w butikach- nie jestem fanką metek ale i one działają  na mnie .Bo jak sobie odmówić
koszuli

za nią dałam 5 zł.I pewnie biorąc pod uwagę ilość materiału powinna kosztować trochę więcej w normalnym sklepie.Ile tej firmy  kosztuje nie wiem
Za tą bluzeczkę też dałam niewiele -nie pamiętam bo kupiłam ja wiosną

takich perełek mam więcej niekoniecznie znanych firm.Lubie rzeczy firmy Next,George.I co przemawia za nimi-pomimo,że z tzw.drugiej ręki wiem,że jakościowo są dobre bo pranie kiedyś tam im nie zaszkodziło.No i fakt,że jak poplamię ,zniszczę to mniejszy żal.
Lubię rzeczy ze skóry-wiem jestem nieekologiczna ale nic na to nie poradzę.I tu znowu miałam kłopot.Nowe kosztują dużo i potem ten przymus "wynoszenia" tych pieniędzy gdy tymczasem za niewielkie pieniądze nabyłam  kilka kurtek.Mam to szczęście,że pranie i renowacja mnie nie kosztuje,mamy to w swoich usługach-w innym wypadku koszt kurtki byłby większy.
Marynarka i kurtki



Torby- to osobny temat.Też lubię skórzane,solidne z porządnymi podszewkami.I ostatnio trafiłam na dwie,nie mogłam się oprzeć.Oczywiście nie biorę poplamionych,brudnych,przetartych.Te były nieomal jak nowe

wystarczyło tylko odświeżyć.Dodatkowo czarna ma w środku pasek na klucze i obydwie sztywne podbite 4 ćwiekami spody.Nie lubię jak torba się "wygina"

Nie kupuje bielizny i butów ale mam z kolei pełną szufladę koszulek,halek,szlafroczków z satyny.I to z czystej próżności bo mało je używam .Nie potrafię się im oprzeć.Nie jestem światową kobietą ale lubię jak gdzieś jadę wrzucić coś do torby.I mało miejsca zajmują.
Szlafroki,podomki-no cóż jestem uzależniona i dobrze,że mogę sobie pofolgować.W normalnym sklepie starciłabym majątek .Sporo z nich już poszło na ściereczki do kurzu, do wycierania  Tobiego.
Teraz rozkoszuję się puszystością takich dwóch

ten różowy kupiłam za 3 zł bo była wyprzedaż.Ten bezowy chyba za 15 zł.Ciepłe szlafroczki to u mnie konieczność.Dom duży i rano nie zawsze ciepło.Dodatkowo ten różowy jest spory akurat do opatulenia po kąpieli.Wybieram takie u których metki są wyrażne,bez najmniejszej plamki.

O serwetkach,obrusach już pisałam-dla mnie to żródło co raz to nowszych.
Ale np.firanki do największego okna.Pewnie straciłabym majątek [wiem bo na dwa okna zamówiłam] a te udało mi się za grosze.Jakby szyte na miarę,idealnie odszyte

Te z kolei mam już chyba z 15 lat-jeden z pierwszych zakupów
i nadal zdobią.Wpasowały się do saloniku , nawet kiedyś chciałam to zmienić i nie udało się.


Na ta narzutę czekałam aż zmienią cenę za kg.były jeszcze poduszki ale ktoś był szybszy.Pasuje idealnie na wielkie łóżko.Nie wiem ile podobna może kosztować w sklepie ale ja za nią dałam 30 zł.

I właśnie dlatego lubię Second-Handy - bo w myśl powiedzenia "jeżeli nie ma różnicy to po co przepłacać"

12 komentarzy:

  1. Moje zdobyczowe hity to trencz Burberry, oryginał prosto z Londynu, koszula Dior w biało-niebieskie paseczki i biała torebka Ralph Lauren, ale zaraz ją sprzedałam, bo była baaardzo nie w moim stylu;) Nagminnie jednak kupuję bluzy polarowe do ogrodu i ładne materiały po prostu;)

    OdpowiedzUsuń
  2. I lubię second -handy i ten dreszczyk emocji, który towarzyszy polowaniu;-)))
    A jak jeszcze uda się wyszperać coś wyjątkowego to już pełnia szczęścia;-)
    Serdeczności ślę i życzę udanego tygodnia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj uwielbiam uwielbiam:) dużo jest perełek, szkoda że nie ma czasu na szukanie:P

    OdpowiedzUsuń
  4. też przepadam za tymi sklepami a w moim mieście jest kilka tak ,że jest gdzie wpadać od czasu do czasu i myszkować za czymś fajnym i nie powatarzalnym...pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. tak kupowanie w second hand jest na topie, zawsze to lepiej brzmi jak lumpex, nie rzecz w tym tam faktycznie mozna kupic bardzo dobre rzeczy niejednokrotnie prawie nie noszone

    OdpowiedzUsuń
  6. I ja lubię lumpeksy. Kiedyś omijałam je szerokim łukiem. Do czasu aż moja Przyjaciółka nabyła za całe 30 złociszy cud urody skórzany płaszcz. Na następne " polowanie poszłyśmy razem. W efekcie moja szafa wzbogaciła się o rewelacyjna marynarkę, płaszcz ( aczkolwiek nie skórzany )i dwa obrusy ( nóweczki nie biegane ) po 1 zł sztuka. I jak tu nie kochać lumpeksów...:-)))
    Pozdrawiam
    Asia

    OdpowiedzUsuń
  7. Nawet sobie nie wyobrażasz:jak ja lubię,że Ty lubisz!!!Dzięki Twojej nieodpartej "lubości" i ja na tym korzystam.Jestem chyba genetycznie obciążona nieumiejętnością buszowania.

    OdpowiedzUsuń
  8. No cóż znam osoby które nie założą ciucha z second handu natomiast ubierają się na bazarkach :) wolą kiczowate jeansy za 30 zł od chińczyka. Ja należę do zwolenników lumpeksów, różne skarby można tam wygrzebać, nie tylko ciuchy.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Masz oko do wychwycenia fajnych rzeczy w SH. Firany prezentują się niezwykle okazale.
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Zielony zakątek , Blogger