11:47

Rzecz o przyjazni,koleżeństwie i ...zazdrości

Taki ogólny tytuł ale.......
mam przyjaciółkę ,znamy się od 3 klasy szkoły podstawowej,był nawet czas,że mogłyśmy zostać kuzynkami ale jakoś wyszło inaczej.Wzięłam ślub rok po niej,urodziłam córkę w rok po jej córce. Jest denerwująca,ma monopol na wiedzę,wie wszystko najlepiej i czasami jak próbuję jej coś wytłumaczyć ona nie słucha tak jakby musiała powiedzieć swoje i to tonem autorytatywnym nie podlegającym dyskusji.Ale jest jaka jest,nie wymagam od niej przytakiwania i godzenia się z moim stanowiskiem.Szanuję jej indywidualność.Nie spotykamy się co dzień,co tydzień na kawce,nie zwierzamy się z kłopotów rodzinnych.Po prostu jak mamy ochotę umawiamy się u niej,u mnie neutralnie i możemy cały dzień przegadać.Jak nam żle to sa telefony i możemy wylać swoje aktualne żale.Ale to ona ze swoim mężem jak mąż po zawale leżał w szpitalu przyszła w Sylwestra żeby posiedzieć ze mną kilka godzin .Żebym nie była sama.Tak rozumiem przyjażń
I chyba dlatego,że nie wymagamy od siebie zapewnień o przyjażni,że nie jesteśmy zmęczone sobą nasz przyjażn przetrwała.Jesteśmy wolne od zazdrości o swoje dokonania i wybory życiowe.Ma dość poważną wadę serca,żyje dzięki wszczepionym mechanizmom i drżę na myśl,że kiedyś może to zawieść.
Koleżeństwo- to już bardziej ogólne słowo-mam sporo znajomych-lubimy się spotykać ale tak koleżeńsko.Pośmiać się pożartować,miło spędzić czas.
Znajomość- zazdrość sąsiedzka.  .Mam koleżankę,nawet trudno ją nazwać koleżanką ot,znajoma,sąsiadka .I ona jest przykładem złej zazdrości.Zazdrość jako niezdrowa obsesja jest mi obca,jeżeli coś mi się podoba to albo staram się mieć albo wytłumaczyć sobie,że mam jeszcze czas.
Na to co obecnie mamy ciężko pracujemy,nic nam nie przychodzi łatwo jak większości.Staram się być kreatywna, i urządzam dom podpatrując blogi,gazety i wybieram to co odpowiada mnie ,domownikom i mojemu domowi.Po wielu trudach ,traumatycznych przejściach doprowadzamy dom do normalnego wyglądu.
Cieszę się i wspieram innych ,podtrzymuję na duchu jak widzę,że komuś pod górkę.Natomiast ta moja znajoma kiedyś ,dawno temu na widok zmian powiedziała "ja chyba do Ciebie nie będę przychodzić bo jestem zazdrosna"  dosłownie,i szczerze.I nasze stosunki ustały na około 4 lata.Dosłownie.
Potem znowu jakoś się spotkałyśmy i ja niepomna tego co było podjęłam znowu tzw.koleżeństwo pomimo ostrzeżeń męża.
I niestety mąż miał rację-.
Zazdrość jeżeli już jest to powinna być konstruktywna a nie destrukcyjna.

Musiałam to napisać bo takie przeanalizowanie pomaga lepiej zrozumieć różnice pomiędzy przyjażnią , koleżeństwem a znajomością i aż samo się narzuca "nie chodzi o ilość a o jakość"

A tymczasem czekam na koniec miesiąca kiedy  przyjadą moje dziewczyny .Marta juz mi zapowiedziała,że zrobi dziadkowi wafelki tylko będę musiała jej pomóc bo nabałagani.Dziadkowi jak to usłyszał zwilgotniały lekko oczy [bo osobiście dla niego]. Taka mała a wie jak dziadka podejść :)
A skoro o cieście to wczoraj wyrobiłam już  ciasto na piernik staropolski.Tu  ucieram gożdziki i ziele bo te gotowe mieszanki mało aromatyczne są a lubię natrafić w pierniku kawałeczki gożdzika
tu studzi się miód z masłem i cukrem
a tu już w misce - wymieszane z mąką i sodą.I zaraz pójdzie do lodówki na 2 miesiące
I dla cierpliwych moja anielica.Zamiast świeczki dałam jej czerwoną ususzoną różę.Szykuje dla niej domek ale to już nastepnym razem.


Miłej niedzieli





2 komentarze:

  1. Pamiętajcie o kaczce!!!!!
    Monika

    OdpowiedzUsuń
  2. Pamiętam ,tylko co do niej chcecie a właściwie co Marta do niej chce

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Zielony zakątek , Blogger