14:12

Co ja kupiłam czyli ......zakupy w sieci

Tak się składa,że mieszkam w miejscu gdzie wszędzie daleko.Do Poznania 90 km do Bydgoszczy tyle samo ,że o Warszawie nie wspomnę.Nie znaczy ,że mieszkam na jakimś "wygnajewie"  moje miasto było kiedyś województwem.Niestety reforma zrobiła z niej zaścianek Moi panowie jak nie muszą to nie jadą i tak jeżeli chcę  sobie coś kupić kupuję w "sieci" czyli najczęściej na Allegro.Co prawda powstał nowy sklep pt.tytułem  "sklep z antykami" ale......pominę to milczeniem.
No i jak już coś zamówię,to siedzę w domu i czekam na listonosza lub kuriera bo jak mnie nie ma to zostawiają awizo i muszę jechać 20 km.do miasta powiatowego na pocztę.Bo w naszej wiosce nie opłacało się utrzymywać poczty.I tak sobie czekam .....a jak już przyjdzie to następuje najlepsza chwila- .rozrywanie paczki najczęściej solidnie zabezpieczonej i zastanawianie się co też kupiłam.Bo niestety zdarzało się się,że zdjęcie przedmiotu było takie zachęcające,że klikałam "kup" bez zastanowienia.Teraz jak już coś oglądam to mam przy sobie miarkę,żeby zobaczyć jaki wielki będzie przedmiot który na zdjęciu wygląda ogromnie ale niekoniecznie musi być taki.
Tak miałam dzisiaj-czekałam na paczkę-aż zadzwonił kurier żeby się upewnić czy jestem w domu.No i musiałam mu wytłumaczyć gdzie mieszkam [bo nasz numer pączkuje na A,B,C,D] a takim punktem orientacyjnym jest rozwalająca sie stodoła sąsiada którą widać z daleka.
No i stały rytuał-rozcinanie paczki i kolejnych zabezpieczeń i myśl -co ja kupiłam?
No i .....jestem zadowolona.Piękna filiżanka ,wielkość taka jak ma być, wzór -tu musiałam się posiłkować funkcją makro żeby lepiej dojrzeć.Od razu wypróbowałam-dobrze się pije.No i ulga- dobrze kupiłam:)
Czekając na kuriera zrobiłam ostatnie zdjęcia "tej" jesieni
Kwitną jeszcze róże-większość kupiona w sieci




ale reszta już w kolorach odpowiednich do pory roku








Mój Tobiś przypomniał sobie o swoich korzeniach i robi za psa tropiąco-łowczego .Musiał zauważyć biegające myszy i teraz kopie doły,i swoim malutkim noskiem fuka i straszy stworzenia mniejsze od siebie.Uwielbiam tego malucha
nie sposób nie pokazać naszej drugiej "kruszynki".Syn wziął ją ma kolana.Nie oponowała za bardzo
chociaż poczuł ulgę jak zeszła.


3 komentarze:

  1. Te Twoje piękne róże to takie jesienne pożegnanie uroku lata i pięknych kolorów.Zakup, rzeczywiście, bardzo udany.
    Wszystkiego dobrego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Róże piękne,a w ogródku będziesz miała co grabić. Nie dokuczam, ale jak patrzę na liście leżące na trawie, to mi się od razu przypomina, że muszę to kolejny raz zrobić u siebie. Filiżanka śliczna. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. eljot,mimo wszystko dalej ładnie
    Giga-grabienie liści zostawiam panom jak chca żebym dalej mogła coś robić.Niestety moje ręce już się nie nadają do niczego a tym bardziej do trzymania grabi.Czarno to widzę
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Zielony zakątek , Blogger