15:46

Własny chleb

Wprawdzie nie powinnam go jeść ale jak sobie odmówić-ciepły,skórka chrupiąca,pachnący tym razem daktylami....


W grudniu zrobiłam sobie prezent na imieniny i po kilku pieczeniach okazało się,że popsuła się uszczelka.I niestety na święta nie mogłam "się pochwalić" własnoręcznie [?] upieczonym chlebem.Dzisiaj przyszła a,że mnie nosi za czymś słodkim wybrałam wersję "słodki" i dołożyłam pokrojone daktyle.Czekałam 2,50 minut i właśnie kończymy jeść.Z dżemem malinowo-aroniowym.I już jestem zasłodzona kompletnie

Wow,dobre było....
Dzisiaj znowu ponuro ale bez deszczu.Choinka  rozebrana bo już nie dało rady czekać,przy dotknięciu zostawały puste gałęzie.A kolęda w środę.

6 komentarzy:

  1. Chlebek wygląda super. Też się zastanawiałam nad maszyną ale jak na razie pozostała mi metoda tradycyjna. Z daktylami chlebka jeszcze nie jadłam. Moja choinka nie opadła ale jest totalnie sucha i chyba już jutro zostanie przerobiona na podpałkę do kominka.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczny chlebek. Zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wygląda smakowicie...więc smakuje też przepysznie!!! A może dasz przepis na upieczenie go? Była bym wdzięczna! Pozdrawiam- Żaneta

    OdpowiedzUsuń
  4. Chlebuś na słodko to jest to. Niedawno piekłam chleb z suszonymi śliwkami.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Preferuję jednak piekarnik, jakoś tak tradycyjniej... Chociaż, na tej zasadzie musiałabym wrócić do pieca chlebowego.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Zielony zakątek , Blogger