22:23

Potrawka z kurczaka

Wbrew nazwie nie będzie o gotowaniu.W każdym razie  moim.Mam czasami taki przebłysk w głowie i przypominają mi się rzeczy dawno zapomniane jakby schowane głęboko i jakiś zapach,dżwięk jakby otwierał komórkę.Tak było dzisiaj,chowałam coś do lodówki i nagle błysk ....
Dawno temu jak skończyłam 8 klasę pojechałam z mamą w jej rodzinne strony-Wałdowo Szlacheckie.Mieszkaliśmy tam jak byłam mała ale wspomnienia z tamtych lat są wspomnieniami które znam z opowiadań.Jest kilka momentów ale to też takie błyski.Miałam 6 lat ja wyprowadziliśmy się do miasta gdzie mieszkam.Często jeżdziliśmy tam na wakacje - to były piękne czasy.Piękne dla nas.Do dzisiaj pamiętam obrywanie liści tytoniu,nawlekanie na drut i rozwieszanie na ścianach.Żniwa i kręcenie "powróseł" do zwijania snopków.Dziwię się,że pamiętam te nazwy....szczęśliwe ,beztroskie czasy.Ale wracając do pamiętnych wakacji .Zatrzymaliśmy się u naszej przyszywanej cioci Maryli-mieli spore gospodarstwo ,córkę w moim wieku - Marylę i młodszego od nas syna Grzesia.Maryla-jak to dziewczyna z gospodarki była o wiele dojrzalsza ode mnie.Umiała wydoić krowę,nakarmić świnie a ja ...miałam wakacje.Pewnej soboty nasi tzn.moi i jej rodzice wyjechali i my zostaliśmy na gospodarstwie.Nie pamiętam jak sobie radziliśmy ale zapamiętałam jedno- niedzielny obiad który ugotowała Maryla.
Otóż-zabiła, sprawiła kurczaka i zrobiła z niego potrawkę.Z warzywami ,podprawiona prawdziwą śmietaną którą zrobiła sama i tu też pamiętam "centryfugę" to coś co dzieliło mleko od śmietany.Do tego ziemniaki [które ukopała] z koperkiem, mizeria z własnych ogórków i tradycyjny kompot.
Ona wydawała mi się wtedy taka dorosła,dojrzała -SAMA UGOTOWAŁA OBIAD - podczas gdy ja nie potrafiłam nic.Co najwyżej posmarować chleb.
I ten smak  pamiętam do dzisiaj.Może nie smak ale wspomnienie smaku.Wspomnienie beztroski,ciepłych dni,biegania po łąkach,brodzenie w "strudze"nie strumyku tylko strudze.Przez swoje wieloletnie gotowanie dla mojej rodziny nie raz próbowałam zrobić taki sam obiad i nie mogłam uchwycić tego czegoś.Nawet jak dawałam dobrą śmietanę,i kurczaka kupionego i gospodarza.
Po wielu ,wielu latach pojechałam z mamą i siostrą do Wałdowa-taka podróż sentymentalna żeby odnależć ślady dzieciństwa [siostra pamięta więcej] i Grzesiu zawiózł nas do Maryli-cudowne spotkanie,rozmowa oczywiście o naszych dzieciach i oczywiście wróciłam do tematu potrawki.Ona nie pamiętała bo i niby dlaczego miała pamiętać.Kontakt się urwał i ale to mnie nie dziwi.Poza wakacjami nie miałyśmy wiele wspólnego.Czasami mam chęć jechać jeszcze raz w tamte strony,siostra również ale moi rodzice nie żyją ,z tego co wiem na pewno przyszywany wujek też- ciocia nie wiem.Już nic nie jest takie jak dawniej.I chyba wolę wspomnienia niż rzeczywistość...
A potrawki z kurczaka robię często z tym,że co to za potrawki z kurczaka ,śmietany i warzyw np. z Tesco .:)

3 komentarze:

  1. To prawda, że najlepiej pamiętamy smak i zapach. Obraz widziany oczami dziecka w konfrontacji z dorosłym postrzeganiem jest zmieniony wyobraźnią.
    Smak i zapach zawsze jest taki sam.
    Pozdrawiam sentymentalnie

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak pięknie napisałas ,że przypomniały mi się podobne czasy!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Na tym polega siła wspomnień...

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Zielony zakątek , Blogger