20:06

Nalewki

Ostatnio miałam tzw.ciśnienie na robienie nalewek.Po udanym debiucie rok temu z nalewka aroniową postanowiłam w tym roku zrobić kolejne.I tak powstała nalewka malinowa jednak ten rok nie był dobry dla malin.Dużo wilgoci, mało słońca nie miały tego zapachu i smaku ale wyszła dobra,powiem nawet ,że bardzo dobra.Wyobrażam sobie jak będzie po zbiorach słonecznych:)
To nalewka aroniowa
Niestety zdjęcia malinowej nie zrobiłam zrobić bo mąż schował do piwniczki gdzie już stoi kilka butelek nalewki aroniowej-tegorocznej.I zakaz "używania" tzn.spacer do piwniczki tylko przy okazjach.Okazja była na Wszystkich Świętych bo miałam sporo gości.Stąd wiem,że była dobra.
Ale to nie był koniec moich nalewkowych produkcji.
Zrobiłam tzw.Adwocata czyli popularna "jajówa" to było proste-żółtka,mleko skondensowane, spirytus i bardzo dobre było.
Potem pomyślałam,że jak mi idzie tak dobrze a w barku stoją butelki ze spirytusem [jak pisałam nie pijemy]i innymi czystymi poszperałam po internecie i znalazłam Malibu-namoczyłam w wódce wiórki kokosowe -to trwało tydzień-potem zlałam dodałam mleko skondensowane i gotowe.
Kolejny wyrób to
Baileys
składniki to 
1/4 - 1/2 l wódki (według preferencji co do zawartości promili, ja dałam 1/2 litra) *1 gotowej masy krówkowej
*1/2  mleka skondensowanego niesłodzonego 
*1 łyżeczka kawy rozpuszczalnej

masę przełożyć do miski i dodać do niego kawę rozpuszczoną w minimalnej ilości wrzątku. Całość wymieszać (można delikatnie zmiksować), ja mieszałam łyżką. Następnie dodać alkohol, śmietankę (mleko) i całość wymieszać. Pozostawić na około 2-3 dni, do "przegryzienia".

I na tym zakończyłam produkcję bo....to jest tak dobre,ze podchodziłam co chwilę żeby sprawdzać czy dobre.Mogłam się np.uzależnić:):)
A tak poważnie to zaspokoiłam swoją chęć robienia nalewek .Mam i to mi wystarczy.Poczekają na święta .
Jeśli chodzi o święta to muszę się zaopatrzyć w balony,kordonek  i ługę do robienia bombek

9 komentarzy:

  1. Aszko narobiłaś mi smaku na te nalewki.
    Te dwie ostatnie napewno ściągnę z Twojego bloga. Nie wiedziałam, że to takie proste. A Święta tuż, tuż. Zdradż tajemnicę jak robisz bąbki ( czy ług to do kordonka?) Czy kordonek można np.moczyć w wikolu. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oleńko szkoda, że tak daleko mieszkasz...już bym na tę naleweczkę wpadła:))) Smakowicie mi zapachniało:))) Olu, a co to jest ług, jakoś nie kojarzę sobie aby to był utwardzacz? Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja robiłam kiedyś baileys, ale bez kawy. Super Był! Nosze się z nalewkami już od dawna. W tym roku nie było sensu bo i tak do następnej jesieni zero alkoholu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki za przepis na "Baileysa" - uwielbiam, muszę zrobić podróbę :-)))))
    Aszko nie mam Twojego maila i nie mogę dołączyć Cię do "nowego domu..." skrobnij do mnie (bestiartiusz(małpa)gmail.com)

    OdpowiedzUsuń
  5. tylko co to jest 1 gotowej masy krówkowej? ;-(

    OdpowiedzUsuń
  6. miam miam .nalewczki- ja uwielbiam truskawke z limonka wspanialy smak -niesety tez tylko od swieta

    OdpowiedzUsuń
  7. Robiłam wszystkie oprócz baileysa. Zapisze przepis i na pewno zrobię.
    Pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
  8. Dla zainetresowanych (bo to ja robiłam te bomby) ługa to inaczej krochmal, tylko tak ładnie pachnący kwiatkami, do nabycia w sklepie. A pomysł ściągnęłam od Marthy Steward. Tylko jej wyszły takie bardziej foremne...
    A nalewki przebadałam organoleptycznie i jedynie malinowa to nie był mój smak. Za mocna :)

    OdpowiedzUsuń
  9. łał nalewki też lubię i wszystkie przepisy zapisuję!!!!Co do bombek to pamiętam je z tamtego roku i dzięki Kochana że przypominałaś o nich!Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Zielony zakątek , Blogger