10:11

Salon piękności

Tym razem byłam w "salonie piękności" z Tobim. Zostawiałam swojego pieska ,pani poprosiła żeby przyjechać za godzinę ponieważ pies będzie spokojniejszy.No i pojechaliśmy na zakupy ale cały czas myślałam co mu robi i jak go boli.Po godzinie był gotowy z wydepilowanymi uszkami,uciętymi pazurkami,wykapany ,pachnący i z ...kiteczką na głowie.A tak sobie obiecywałam,że mój nie będzie jej miał.Ale...pani fryzjerka ,hodowca i wystawca yorków powiedziała,że jednak warto.Raz,że to takie charakterystyczne dla yorków a dwa-ochrona wrażliwych oczek przed opadającą grzywka.Nie muszę pisać jak Tobi ucieszył się gdy mnie zobaczył.
Poinstruowana zostałam jak kąpać,czesać -kupiłam cukierki które maja być nagrodą za grzeczne stanie przy tej czynności [ona tak robi ze swoimi],kupiłam balsam do sierści a właściwie włosów,gumeczki,zapłaciłam za wszystko 100 zł i umówiłam się na następną wizytę.I tak zamiast na siebie wydaję na psa.Śpi teraz na biurku,na poduszeczce [inaczej nie chce] i jest fajnie.Tylko gumeczka już się zsuwa.Myślę,że  Tobi bardzo mocno wszedł w moje życie.Nie wiem czy pisałam ale jest to wspólny pies - mojej wnuczki i mój.Córka ma dobrze-jej córka ma psa a ona nie ma kłopotu :) grunt to się dobrze ustawić :)
Z Dianą co raz większa komitywa



I jak tu nie być zauroczonym przez te stworzonka duże i małe.
Miłego Dnia

1 komentarz:

  1. Rozczula mnie widok tej kruszyny wtulonej w Dianę :-)
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Zielony zakątek , Blogger