17:29

Nowe wyzwanie

Tak się jakoś dzieje,że mam od czasu do czasu różne swoje pragnienia.
I tak-czytając Wasze blogi mam chęć zmieniać coś w swoim domu ale ile można .No można ale...przychodzi nowy "bzik" po lekturze na Forum Ogrodniczym.Idę do ogrodu i coś robię.Chociaż ostatnie przymrozki zmroziły mój zapał.Znalazłam sobie nowe wyzwanie na czas regeneracji roślin- ja sama.Zawsze wracając od córki mam "tzw.ciśnienie na siebie" tzn.inwestowanie w ciało,twarz itd.Zacznę od  zmysłów!!!
Kupiłam sobie Hypnose-chodziłam koło niego bardzo długo .Bardzo lubię takie zapachy

ale,że to zapach nie taki codzienny kupiłam też Victoria Beckham Intimately

I tak dołączyły do moich już "starych" zapachów nowe buteleczki.

Ten zielony to z kolekcji luksusowej marki Federiko Mahora.Sa to alternatywne perfumy-kiedyś kupowałam tylko takie i słabość do nich pozostała.Ten to Amarige Mariage-Giwenchy.Zawsze przed kupnej wącham w Sephorze i nie widzę różnicy .To nie sa podróbki a niektóre pozostawiają długo zapach.Mają zaperfumowanie-20  %.Dzięki nim mogę mieć większy wybór za  mniejsze pieniądze...Ale i tak nic nie zastąpi mi zapachu-historii.Jakieś 30 lat temu albo i więcej brat będąc jeszcze na studiach sprzedał obraz i kupił siostrze,mamie i mnie oryginalne francuskie perfumy.Wtedy w sklepach nie było żadnych poza chyba tylko Być może i Pani Walewska.Porządne były w Peweksie no ale wiadomo....dolary,bony.Jak i gdzie kupiła?nie wiem no ale to był Kraków i możliwości większe.Ja dostałam
Orphee - Jean Mane Pascal

Zapach utrzymuje się do dzisiaj.Jak otwieram buteleczkę to tak jak by była świeżo napełniona.I to jest zapach którego ja szukam w tych wszystkich buteleczkach.Wyrażnie kwiatowy.Lubię zapachy kwiatowe,słodkie.
Kiedyś bardzo spodobała mi się nazwa no i marka starych klasycznych perfum-Shalimar -Guerlaina.Uf,jak ja chciałam je mieć.Szczęśliwym trafem córka była w Egipcie na targu i szybki telefon "mama,jak to się nazywało bo jestem na bazarze i kupuje olejki".I kupiła mi buteleczkę olejku Shalimar do rozcieńczenia.Nie rozcieńczyłam ale od czasu do czasu posmaruję sobie nadgarstki olejkiem i jestem zachwycona zapachem.Ostatnio była w koleżanka w Sephorze i "popsikałam" się Shalimarem.Fuj,to było okropne przez pierwsze 15 minut.Aż chciałam iść umyć rękę ale....po jakimś czasie mówię "Ewa,to pachnie".Nie wiem ile jest odmian Shalimar ale mój olejek zdecydowanie lepiej pachnie od tego w sklepie.
No i tak wypachniona siadam sobie w samochodzie gdy syn powozi.Fuka głośniej niż Tobi gdy zrobię to przy nim.No, ale oni się nie znają
O reszcie moich zakupów w następnym poście.
Ciekawy artykuł o Helenie Rubistain

I trochę majowych zapachów



i moje "pieszczoszki"




6 komentarzy:

  1. jaki słodki maluszek!mały nasladuje dużego

    OdpowiedzUsuń
  2. sliczniusiek.moj tez zrobil sie taki jak ja.tlusciutki i leniwy hahaha

    OdpowiedzUsuń
  3. Pamiętam jak tym francuskim paskudztwem popsikałam piwonie (jeszcze chyba w poprzednim mieszkaniu) i jak rodzicielka mnie ukarała.
    A P. najbardziej fuka po Opium. Jak i reszta społeczeństwa.

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam,
    u mnie roze, a u Ciebie piekny bez, ktory u nas juz przekwitl. I sliczne pieski dwa.
    Zycze milego tygodnia i pózdrawiam serdecznie
    ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Anonimowa córko-już tam ukarała.Nakrzyczała zdziebko.A jak reagujesz jak Ada korzysta z Twoich?
    Iwonka-Tobi chodzi za nim krok w krok.Mam wrażenie,że Diana go uczy
    majowababciu-przy małym nie posiedzę.Ciągle psoci.Co innego starsza pani -czyli Diana.Już nie w głowie jej figle
    jankasgarten-powoli wszystko przekwita.Szkoda

    OdpowiedzUsuń
  6. Witaj Aszko. Nowy przybysz jest uroczy. Fajnie wygląda w zestawieniu z Dianą.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Zielony zakątek , Blogger