10:49

B- i ..świnie

Zacznę od świni i nie będzie to nic obrażliwego.Świnia-czyli inaczej wieprzowina.Pamiętam czasy kiedy świnina czyli mięso kupowane w sklepie było mięsem a nie napakowanym woda kawałkiem.Kiedy zapach smażonego mięsa "łaskotał" powonienie,kiedy z boczku można było wytopić pyszny "smalczyk".
Teraz to co kupuję w sklepie bardzo odbiega od tego sprzed lat.Kupiłam ostatnio 1,5 kg ładnej szynki.Umyłam,osuszyłam,nafaszerowałam suszoną śliwką .włożyłam do brytfanny,zamknąłem i upiekłam.Nie dolałam ani grama wody.Po upieczeniu okazało się,że mięso jest nieomal całe zanurzone w płynie,pieczeń skurczyła się o połowę i nie można jej jeść taka  sucha.Ot i tyle miałam z pieczeni.Gorzej jest jak zamierzam mięso ugotować.Ono śmierdzi.Dawniej mówiono,że śmierdzi "niewytrzebionym knurem" teraz podobnie.A jak już naprawdę trafi się na takie mięso to już lepiej wyrzucić bo inaczej nawet garnek przejdzie tym wątpliwym " zapachem.
Zresztą nie tylko wieprzowina się kurczy.Ostatnio filet z indyka też zmalał o połowę.Gotuję dla nas już 36 lat i mniej więcej wiem jak przygotowywać mięso, pewnie nie popełniam błędów chociaż mistrzem patelni nie jestem.Jest alternatywa-kupić "pół świniaka" u gospodarza ale.....chcąc zrobić pieczeń z szynki nie będę kupowała połowy świni.To tak jakbym chciała napić sie piwa i kupiła browar.
O wędlinach nie wspomnę bo...nie chcąc psuć apetytu podam tylko link do artykułu
ciekawe

Teraz coś przyjemniejszego-Godzina Pąsowej Róży
BLACK  BAKKARA-jedna z najczarniejszych róż.Szlachetna,chorowita i piękna






Jest piękna i tajemnicza i kto wie może Maria Kruger taką  miała na myśli pisząc swoją powieść Godzina Pąsowej Róży.Hmmm,chyba poszukam i przeczytam

BOLERO
Dla kontrastu róża żółta ale o takim ciepłym kolorze żółci.






Cyryllo,dobrze to określiłaś-walka z własnym ciałem ja dodam jeszcze z "łakomstwem".
                 Danusiu,ważne,że spada.Ja teraz cieszę się z każdych 10 dkg
Aga-najważniejsze to wyrzucić stare ciuchy i pomyśleć ile by kosztowały znowu nowe
Mario,Violciu Annaszo-dziękuję

4 komentarze:

  1. Masz rację Aszko z kupowaniem mięsa w sklepach...szkoda gadać. A róże jak zwykle zachwycają.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  2. niestety jest to swieta prawda,to tzw mieso unijne,bez smaku bez tluczu,bez miesa ;)kupujemy i palcimy za wode ktora w "miesie" jest,ja pamietam ja moja ciotka robila ze swoje kury albo z gesi rosol,az sie jesc chcialo, i smak i zapach a teraz ,bez rosolku w koncentracie,to tylko smak ugotowanych w wodzie wazyw i cos w rodzaju paru oczek tluszczu,niestety podobne jest z warzywamyi ktore mozemy caly rok kupic,pamodory to nie pomidory itp,itd,to artylul czytalam i najlepiej jest powidziec ze to ludzie sie domagaja takiej a nie innej zywnosci,dlatego wlasnie tak ja produkuja,zalosne niestety to wszystko

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz racje, Aszko. Zywnosc kupowana w sklepach nijak się ma do tej produkowanej organicznie. Najlepiej by było uprawiać sobie samemu, ale mało kto ma takie możliwości albo szukać takiej produkowanej ekologicznie. Ja mięsa nie jem, ale mojemu meżowi gotowac muszę i widzę różnice.
    Róże cudowne!
    Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz rację w 100% co do mięsa i jego jakości. Prawie się go nie da zjeść jak go dobrze nie przyprawisz bo po prostu śmierdzi. Wędlina na drugi dzień się ślizga i tez trzeba wyrzucić bo strach zjeść. Ale teraz już nie ma gospodarzy którzy by hodowali świnki naturalnie bo się nie opłaca. Skup żywca wychodzi 3.50 za kg ,To sama widzisz jakie to jest opłacalne. Wiem bo sama jestem rolnikiem i wiem coś o tym.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Zielony zakątek , Blogger