14:54

Wieś

Na wsi mieszkam od 23 lat.Kupiliśmy stary zaniedbany dom bez żadnych wygód tzn.bez kanalizacji,toalety i tego wszystkiego co zostawiłam w mieście w bloku..Był prąd ,stare piece, rozwalający się dach,myszy i...nasza wyobrażnia,że to kiedyś będzie piękne.Pewnie dzisiaj już bym się na takie coś nie zgodziła ale wtedy nosiło nas z mężem,bardzo chcieliśmy mieć dom na wsi.Dzieci-no cóż one najwięcej na tym straciły.Wyrwane ze środowiska ,wepchnięte w obcy im świat.Córka nie zaaklimatyzowała się nigdy natomiast syn jakoś się odnalazł.I tak borykamy się z naszym domem i...twierdzę,że remonty są wieczne.Gdybyśmy wtedy zburzyli i postawili nowy pewnie dawno temat domu by był skończony.No ale wtedy były inne przepisy,kontyngenty na cement,wapno-starsi pewnie pamiętają
Dlaczego o tym piszę-ja czuję się na wsi dobrze.Najgorzej znoszę póżną jesień i zimę ale po nich następuje wiosna i lato i to w ponure dni daje nadzieję.Mało kiedy się nudzę,zawsze znajdę sobie jakieś zajęcie jak chociażby wiosenne malowanie wszystkiego na biało i przecieranie.Do bezsensownych rozmów z koleżankami mi nie tęskno a jeżeli już to się umawiam i jadę tzn.syn mnie zawozi bo ja pomimo prawa jazdy nie jeżdżę sama.
Wczoraj byłam z koleżanką na przejażdżce rowerowej i po drodze stanęłyśmy koło jednej z mieszkanek wsi i moja koleżanka z tamtą zaczęły narzekać jak to na wsi jest strasznie ,nie można wyjść pogadać,nie można pospacerować po ulicach,nie można pochodzić po galeriach i tak cały czas w tym tonie.
Przypomniałam mi się moja ulubiona bohaterka Barbara Niechcic - ona też była wiecznie niezadowolona.Wszędzie jej było żle.I te moje znajome jak ta Basia szukały pozytywów mieszkania w mieście a pewnie mieszkając tam szukały by dobrych stron wsi.
I też tak sobie myślałam ,że ze mną jest coś pewnie nie tak-bo nie lubię chodzenia i gapienia się na wystawy bo ile można oglądać tą samą suknię,nie lubię spacerowania po dusznych głośnych ulicach.
To wszystko kwestia temperamentu.
Dwa światy i zastanawiam się który jest uboższy-mój czy ich ? Ja już nawet nie próbuję rozmawiać z moją sąsiadką o książkach,filmach nawet na moje zawirowania twórczo-ogrodowe patrzy dziwnie.
Kto jest dziwny-ona czy ja?
Potem pomyślałam,że nie mogę mierzyć ludzi swoja miarą i to był drugi pozytywny punk naszej przejażdżki poza straconymi kaloriami.Bo to jest teraz dla mnie najważniejsze.
I jeszcze jedno-do miasta mamy 9 km-5 minut drogi samochodem.I coraz więcej ludzi się u nas buduje.I kto tu jest dziwny oni czy one?

Uf...ale się rozpisałam.Ale jak czytam jak wy tworzycie,szukacie ,malujecie,urządzacie,przerabiacie to coś mnie trafia na takie marudzenie

9 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawie napisalas. Czytalam z duzym zainteresowaniem. Moim zdaniem nie jest wazne gdzie zyje sie lepiej na wsi czy w miescie. Najwazniesze, zeby dobrze sie z tym czuc. Tak jak piszesz, niektore osoby nigdy nie beda zadowolone, ale to ich sprawa. Zubozaja sbie w ten sposob zycie. Pozwol, ze zazartuje, ale 9 km do miasta to juz nie wies :-). Pozdrawiam z "miejskiej" wsi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Podziwiam taką decyzję bo ja choć marzę o domu na wsi to jednak pozostaje to jedynie w sferze marzeń.

    OdpowiedzUsuń
  3. A Ja najzwyczajniej zazdroszczę.
    O wyższości życia na wsi mogę gadać godzinami, do znudzenia !
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytając Twój wpis odnosiłem wrażenie ,że czytam naszą historię.Też przed ponad 20-tu laty zamienilismy miejskie mieszkanie na niewykończony dom na wsi.Dokończyliśmy budowę,założyliśmy nasz ogród.Wszystko co dzisiaj w nim rośnie przeszło przez nasze ręce.
    Wszystko co dalej pisałaś,to też jakby kalka naszej historii.Widać każdy musi mieć własne miejsce na ziemi..Chyba je mamy,prawda.

    OdpowiedzUsuń
  5. a moze kolezanki juz zapomnialy ze te dzisiejsze wsie to juz nie to samo co kiedys,smiercace obornikiem z gnojem na srodku podworza i tysiacem much w mieszkaniu bo ja takie pamietam,teraz pomalu wiekszosc ludzi ucieka w cisze ,od smrodu ulicznego,na swoj malutki kawalek ziemi,wiec nie ma sie czym przejmowac, bo to Twoje szczescie i tego nikt Ci nie zabierze :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrze jest mieć taki wiejski azyl. Niewatpliwie bardzo inspirujace!:)

    OdpowiedzUsuń
  7. A mnie jest żal że wyprowadziłam się ze wsi do miasta... Trudno...kiedyś podjęło się taką decyzję... moim zdaniem głupią. Gdybym była młodsza, to kto wie...

    OdpowiedzUsuń
  8. Przeniosłam się na wieś kilka lat temu bo marzyłam o ciszy, spokoju, ogrodzie i psach.
    Dom też był do remontu i do tej pory zostało trochę prowizorki bo ciągle brakuje czasu albo zwyczajnie ochoty. W ogóle mi to nie przeszkadza. Jest ogromny ogród, sad, warzywnik, zielnik, część ozdobna, są psy i kot, jest genialna cisza i prawie zawsze jest spokój. Jest mnóstwo przestrzeni i z każdego okna widzę teraz tylko łąki, pagórki, drzewa i w tym roku kukurydzę. Zimą kiedy opadną liście widzę trochę domostwo sąsiada i kawałek sąsiednich wsi w oddali. Mogę słuchać głośnej muzyki i tupać a nikt nie hałasuje mi nad głową. Mogę na pierwszy poranny spacer wyskoczyć prosto z łóżka i nikogo nie przerażę. Mogę nie nakładać tapety i nie mordować włosów każdego ranka, mogę powiększyć otwory w podkoszulku gdy gorąco i włożyć szorty choć nie zrobiłabym tego za żadne skarby świata w innych okolicznościach.
    Mogę czytać cały dzień i tylko wieczorem pamiętać o podlewaniu gdy upalnie. Mogę machnąć ręką na sprzątanie, pielenie, koszenie, gotowanie w ciągu dnia gdy absolutnie nie mam na to ochoty. Świat się nie zawali, nikt na nas krzywo nie spojrzy a jutro też będzie dzień. Zamiast pichcenia skubniemy ogórka, pomidora, marchewkę, malinkę, truskawkę, borówkę albo co innego.
    Nie będę wspominać o minusach bo w ogólnym rozrachunku jak dla mnie wychodzi ogromny plus.To życie oczywiście nie dla każdego i nie zawsze można leżeć na dowolnie wybranym boku a czasami zmęczenie dokucza w krzyżu. Codziennie widzę, czuję i smakuję bardzo satysfakcjonujące efekty swojej pracy.
    Centrum "Wielkiego świata" jest 1 - 1,5 godziny stąd a ten całkiem nieduży z supermarketami i cudownym targowiskiem 15 min. Serdecznie pozdrawiam. Zuzanna
    Gabi - wszystko przed Tobą.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziękuję za wpisy...i wiem ,ze w wielu z nas drzemie tęsknota za naturą.Ja miałam to szczęście.
    Zuzanno-Twój wpis jest mi bliski bo piszesz o tym co ja czuję

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Zielony zakątek , Blogger