12:41

Racjonalizm,mistycyzm

Czy wierzycie w to ,że ktoś ze zmarłych nad nami czuwa?Doświadczam przypadków które sprawiają,że coś w tym jest


Przykład pierwszy-pół roku po śmierci mojego taty syn miał wypadek.Z samochodu nie zostało nic,nadawał się do kasacji.Przyjechała straż i pyta gdzie trup.Syn wyszedł z tego cało z kilkoma szwami na głowie ,sińcami.Nawet wstrząsu mózgu nie było po tych koziołkach w samochodzie.Rozsądek podpowiada,że to dzięki pasom i wysokim fotelom ale...chcę wierzyć,że to dziadek go chronił.
Przypadek drugi-kilka dni temu córce śniła się zmarła w 2008 roku babcia,[umarła z wiedzą,że po raz drugi zostanie prababcią].Obudził ja ten sen i poczuła jak Marta zsuwa się na dół i w tym momencie spada wielka półka na miejsce gdzie leżała Marta.To wszystko działo się w nocy.I znowu chcę wierzyć,że to babcia kazał jej sie obudzić.
Przykład trzeci-to już może nie opieka ale znak.Odkurzałam dzisiaj komodę i przewróciłam zdjęcie moich rodziców i teściów.Pierwsza myśl-coś się stanie- i za 5 minut mam telefon od siostry ,że nasza kuzynka zginęła w wypadku samochodowycm dzisiaj rano.
Wiem,to przypadki ale to nie jest dopasowywanie do przypadków tylko najpierw jest znak a potem sytuacja.
Wiem jedno ,że jak długo nie byłam na cmentarzu to któreś z rodziców mi się śni-jadę zapalić swieczkę i jest ok.Rozsądek podpowiada,że to moja podświadomość wywołuje sny.Przecież trzeba od czasu do czasu iść zapalić świeczkę ale......
Mój racjonalizm w takich chwilach przegrywa z mistycyzmem.....



Teraz o czymś innym.Pomalowałam puszkę nakleiłam i spaprałam całą robotę.Chyba było żle poklejone bo wszystko się rozłazi itd.Dzisiaj nie jest dzień na robótki.


Cały czas się uczę i ta puszka z aniołkami w skali 1-10 wg.mojej oceny wyszła na 6,5
Puszka była w wypukłym napisem z prawej strony i widać go lekko pod aniołkiem.No i okazało się,ze są lekkie rozdarcia na serwetkach

Pomalowałam stary wieszaczek i tu jestem zadowolona ale też tylko jeden element przykleiłam to nie było nic do zepsucia

a tu moja wstydliwa puszka ,zrobiłam zdjęcie z wieszczkiem żeby
wstyd był mniejszy.Puszki nie szkoda ,polakieruję jeszcze kilka razy i ...coś z nią zrobię


i na koniec żeby było zielono-czekają mnie narodziny hibiskusa


tylko boję się czy coś z tego wyjdzie ponieważ opadają znowu pąki.Jak ucięte żyletką...Już raz wszystkie tak opadły.

4 komentarze:

  1. Coś chyba w tym jest...Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. ja osobiscie nie wierze,i chyba jest mi z tym dobrze :) hibiskus bedzie piekny,kiedys tez mialam ale niestety umarl i musial skonczyc na komposcie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zastanawiam się nad co napisałaś o zmarłych.W lekkim szoku jestem,muszę Ci powiedzieć!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. może i w tym coś jest
    może? ;-)
    pozdrawiam miło

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Zielony zakątek , Blogger