14:43

Zwracam honor :)

Zwracam honor :)
W ostatnim poście pomstowałam na maj...teraz muszę go pochwalić.Jest taki jak powinien
Jego pierwsza odsłona się kończy.Zasypało dzisiaj taras  ,te zapylone stwierdziły,że płatki im niepotrzebne.Nad innymi trudzą się jeszcze bzykacze.Taka chwila,......cisza,spokój nad głową huczy, gdzieś w oddali u sąsiadów kura chwali się,że zniosła jajko a ja siedzę i popijam herbatę.Idylla,powiedział by ktoś.Tak gdybym mieszkała trochę dalej od szosy.Czasami udaje mi się nie słyszeć przejeżdżających aut, czasami.Najlepiej jest w niedzielę.Wiem, nie można mieć wszystkiego











Teraz zakupowo....gdy już osiągnęłam stan, że imbryków do kawy i herbaty mam tyle,że mówię sobie "dość" trafiam na takie małe cudo

kształt- takiego jeszcze nie mam, wielkość -idealna na dwie filiżanki ,również w róże
 jak sobie odmówić, tym bardziej ,że filiżanki mam dwie.I będzie mini komplet.I co ważne ma dobrze wyprofilowany dziubek z którego nic nie skapuje

I tak  sobie siedzę ,popijając i przegryzając
I na koniec przydługiego postu hand-made.Nie mój ale moja idea a wykonanie męża
Stała sobie stara zepsuta maszyna i kurzyła się. Zapragnęłąm stolik na taras ,taki którego nie muszę znosić na noc do domu [taras pod gołym niebem].Wymyśliłam,że jako blat dam deski tarasowe z drzewa egzotycznego.Im na pewno deszcz i śnieg nie zaszkodzi.Niestety wczesną wiosną nie było w sklepach tego co chciałam.Trafiliśmy za to na grube sklejane blaty które można było sobie przyciąć na dowolną wielkość.Jest tak gruby,że nie ma opcji,że  może się wypaczyć,wygiąć.Kupiliśmy,pomalowaliśmy wodoodporną bejcą...nie chciałam białego więc jest brązowy.Blat mąż przykręcił do starego blatu i ...mam.Może przy nim usiąść więcej osób i jest wyższy niż moje stoliki


I można sobie nogi wygodnie na napis położyć. Wygoda :)

13:28

Maj nie maj

Maj nie maj
Witam po przerwie....
Minęła zima,  mamy wiosnę chociaż mówienie o wiośnie w maju, gdy za oknem pada śnieg jest dziwne.
Jest zielono- przyroda musi zrobić swoje. Siedzę w domu, oglądam wiosnę przez okno i nie mam weny,chęci do wyjścia , grzebania w ziemii. Przed świętami zrobiłam podstawową pielęgnację w ogrodzie a po świętach...no cóż. Nic nie zrobiłam. W przerwach między jednym deszczem a drugim wyskoczyłam zrobić kilka zdjęć.Ale z braku słońca te zdjęcia są jakie są.
Mam wielką niechęć do ogrodowania .Chce mi się ciepła,słońca
Wiem,że jak zrobi się cieplej będę musiała tym bardziej ,że moja przyjaciółka wyjeżdża do sanatorium i nie będzie naszych cyklicznych spotkań burzących mój rytm. A pielenia po tak długim okresie nic nie robienia będzie sporo.
Ale dosyć marudzenia.Z kronikarskiego obowiązku .....
Majówka- w Białymstoku. I tu pogoda nie dopisała chociaż udało się zrobić grilla inaugurując sezon grillowy u córki w jej nowym domku pod Białymstokiem.Jeszcze wykańczanym ale już miło było.

Były spacery po okolicy.Mój Tobi wszystko poza podróżą znosił bardzo dzielnie.
po drodze łany zawilców i takich niebieskich.Nie wiem jak się nazywają

Obok budowy córki jest kolejne miejsce pod budowę.Po majówce miały przyjechać buldożery i wyrównać teren.Wzięłam więc łopatę i wykopałam sporo kęp zawilców które i tak by zginęły.I przez pogodę jeszcze ich nie zakopałam.Może w czwartek
Jak Podlasie to obowiązkowa wizyta w Supraślu .





 Widząc sporo turystów nawet nie próbowaliśmy zaliczyć po raz kolejny Muzeum Ikon i innych atrakcji ale zjedliśmy obiad w słynnej Łukaszówce.Ja z mężem jako mieszkańcy zachodu tradycyjnie potrawę wschodnią.Kartacze. Jedna porcja na dwie osoby czyli po jednym kartaczu z  wytopioną świeżynką zaspokoiła nas na cały rok.
U córki zawsze robię za "monitoring osiedlowy" - moje ulubione miejsce przy oknie kuchennym.Następnym razem widoki będą inne ....bardziej wiejskie :)
a u mnie tymczasem w ogrodzie wbrew pogodzie wiosna.










I najpiękniejsza odsłona wiosny- kwitnące jabłonie











Uffff. ale się naprodukowałam



Copyright © 2016 Zielony zakątek , Blogger