20:57

Elf

Elf
Hm...wszyscy szykują ozdoby.Czytam z zapartym tchem o technikach zdobienia bombek....tyle możliwości. Też coś robię ale ja jak zwykle 2 kroki z tyłu za nowościami. Jeszcze nie czas pokazywać
Chodzę za to po moich ulubionych sklepach i wypatruję "tego coś" .Ale co raz mniej mnie kręci i nęci
No chyba,że trafię na elfy. Kiedyś już byłam zrezygnowana i zadowolona bo kasa nie ruszona zobaczyłam to
zrobiłam sobie wizualizację i już był mój
Przymiarki









Prawdopodobnie latem zrobię jej małe oczko ,takie mini mini żeby nad nim siedziała

17:01

Wbrew pogodzie

Wbrew pogodzie

Dzisiaj poczułam jak ogród zasypia. Może to za sprawą nieruchomego, wilgotnego powietrza,ciszy .Jeszcze za szybko bo nic nie uprzątnięte jest.
 Jeszcze kwitną róże, wbrew pogodzie




a to ta gorsza strona






Jedynie Tobi niezmiennie...poluje




13:04

Trochę techniki i staję się bezradna...do czasu

Trochę techniki i staję się bezradna...do czasu
Wczoraj odebrałam swój laptop z naprawy. Szczęśliwa usiadłam , biorę myszkę i...nic.Nie chce współpracować. Zmieniam baterię i nic....myślę, kolejna rzecz do naprawy. Szukałam info.w internecie zadając google stosowne pytania i dostawałam odpowiedzi, że mam sprawdzić jakiś port,usb i czort wie co jeszcze .Myślę sobie przecież to laptop a nie stacjonarny gdzie się coś wtyka a moja myszka przecież bezprzewodowa .Trudno, myślę  - zawiozę do naprawy
Zaglądam do komputera pomagając sobie palcem , [nie lubię tego]  a tu pusto. Żadnego programu który sobie zainstalowałam, żadnego zdjęcia nic...pusto :(  dobrze,że nie było nic ważnego
Przyjechał syn i mówię, żeby zabrał myszkę do naprawy bo nie działa a on do mnie czy włożyłam z boku "takie coś" ...prawda, jak oddawałam do naprawy to musiałam to "coś"  wyjąć .Okazało się,że to jest właśnie to o czym czytałam żeby sprawdzić. Włożyłam, myszka działa a ja nie blondynka myślałam, że to "coś" jest potrzebne do łączenia z internetem.  Zapomniałam, że on ma wbudowane wi-fi.
Już po wsze czasy będę wiedziała do czego to "coś" służy i  powiedzenie "człowiek uczy się na błędach" jest ze wszech miar prawdziwe. Na swoją obronę mam fakt,że  obsługi i wszystkiego co jest związane z internetem uczyłam się metodą prób i błędów a wiek już nie do nauki tak skomplikowanych zagadnień.
Jedyne jakie mam zdjęcie to Tobi


15:23

Smak śniegu

Smak śniegu
Oglądam jakiś film o zimie i nagle poczułam na języku smak śniegu.Takiego ziarnistego, pachnącego zimą, świeżego. Dawniej jak byłam dzieckiem wchodziłam na taką górkę gdzie leżał  nietknięty, robiłam kulkę i jadłam.




09:22

Imbir...dla zdrowia

Imbir...dla zdrowia
Nie da się się ukryć - jestem upadłą kobietą.
Po raz pierwszy zdarzyło mi się potknąć idąc po schodach , oj bolało....kolano mocno stłuczone a moje ego jeszcze bardziej. Bo chyba głupio wyglądałam lecąc .Czasami jak schodzę ze schodów i nogi mi uciekają to myślę,że ja kiedyś zrobię sobie naprawdę krzywdę
 Ale w tym wszystkim miałam szczęście bo
mogłam złamać rękę
mogłam wyciągnąć z samochodu siatkę z zakupami a w niej trunek na nalewkę
mogłabym nogę złamać itd.....nawet oko wybić gdybym kupiła np.miotłę

A wracając do nalewki.
O cudownych właściwościach imbiru czytam wszędzie.Do tej pory dawałam go do wyciskanych soków z jabłek,marchewki , dodawałam do herbaty licząc ,że ominie mnie zimą przeziębienie.

Znalazłam w sieci przepis na imbirówkę i nie mogłam sobie odmówić przyjemności zrobienia.Dla zdrowotności
Kupiłam pół kg imbiru, obrałam go i pokroiłam na cienkie kawałki.



Zalałam wodą pogotowałam 10 minut , zlałam i kolejny raz zalałam i zagotowałam.Ma to na celu zmniejszenie "pieczenia" przy spożyciu
Potem zasypałam 4 szklankami cukru- użyłam  trzcinowego i 1 litrem wody. Gotowałam na wolnym ogniu ok.3 godzin aż zrobił woda nabrała konsystencji syropu
Odcedziłam , imbir ułożyłam na papierze i zasypałam cukrem, też trzcinowym  .Do suszenia
Syrop ostudziłam dodałam soku z cytryny  i zalałam pół ltr wódki. Posmakowałam ....czuć pikantność imbiru ale po jakimś czasie ma złagodnieć

Powyższe pisałam wczoraj a to jest dzisiejsze
Nalewka pomimo,że ma jeden dzień jest ..pyszna.Ma jedwabistą konsystencję ,jak  likier I o ile wytrzyma do świąt będzie jeszcze lepsza.
W ostateczności zrobię kolejną
Imbir jeszcze nie do końca wysuszony ale już do herbaty wrzuciłam
Zdjęcia moim aparatem takie jak pogoda...paskudne

 Miłego dnia
Copyright © 2016 Zielony zakątek , Blogger