poniedziałek, 27 czerwca 2016

Na okrągło

To już prawie końcówka czerwca. Dawniej czas odmierzały mi dzieci, kończyły szkołę zaczynały się wakacje i wszystko było jasne.Teraz tylko meilem świadectwa...wnuczek dostaję i dzięki temu wiem,że to już.No i prywatna linia autobusowa do miasta zawiesiła kilka kursów na okres wakacyjny...:)
A ja ...pielę chwasty....na okrągło
Fajnie się sadzi ,człowiek się cieszy niby sadząc wszystko wyrywam a za kilka dni chwasty.Za duży areał mam do obrobienia bo jak skończę to zaczynam od nowa.Mam wrażenie,że więcej wyrywam jak rok temu ale jak sobie pomyślę ile nowego wydarłam trawnikowi to już się nie dziwię.Dzisiaj oczyściłam jedną sporą  rabatę z hortensjami i różami i już czekają kolejne.
Ale dosyć marudzenia- chciałam to mam

Mam agapanty- z nimi mało problemu z przechowaniem.

i kilka widoków z dnia dzisiejszego







Byłam dzisiaj w mieście i zajrzałam do ulubionego sklepu.Dawno już nic tam nie kupiłam.Dzisiaj też nie weszłam z zamiarem kupna tylko będąc mieście musiałam "podpisać listę obecności".No i wypatrzyłam ten garnek.
2,5 litrowy firmy Visions.
Bardzo lubię szkło żaroodporne.Mam jeszcze "zdobyte" w latach 80 i takie które przywiozłam z wycieczki do NRD.
Teraz też jak widzę nie potrafię sobie odmówić.Moja radość tym większa,że taki garnek kosztuje 337 zł a ja kupiłam...no..... za 15 zł.
Dodam,że niewiele był używany a ja zamierzam go eksploatować
O misce metalowej na nóżce nie wspomnę- kolejne poidełko dla ptaków
Tak więc - rabata wypielona, zakup udany czyli jestem z dnia dzisiejszego zadowolona
 Zostawiam




piątek, 24 czerwca 2016

Uffff, jak gorąco...

Nie narzekam :)
Po porannej gimnastyce w ogrodzie od 8 do 10 czas na relaks do wieczora.Już żadna siła mnie nie wygna na zewnątrz,chyba ,że na leżaczek w cieniu.
Odchudzanie idzie mi opornie -pomimo diety ustawionej przez dietetyka więc pocieszam się zdjęciami.Pomimo,że mało się staram wszystko rośnie bujnie.I tą bujność codziennie po godzince wyrywam.
A jeżeli lato to kąpiel- przed chwilą chciałam nalać wody do konewek a,że ciśnienie spore wąż wypadł z konewki i oblał mnie ciepłą żeby nie powiedzieć gorącą wodą .Zanim go chwyciłam i ujarzmiłam byłam cała mokra.Tobi który chodzi cały czas za mną uciekł.
Taka uchwycona chwila
Wejście do ogrodu.Nie kazałam kosić trawy przed upałami żeby nie wyschła.I teraz pomimo gorąca jest zielono
i moje bujności.




i klika portretów








Miłego Dnia

środa, 22 czerwca 2016

O poranku

Jak dobrze wstać skoro świt....wypić kawę i pomyśleć w co ręce włożyć.Chwasty po deszczach mają się dobrze.Mam zapewnione opalanie .







wtorek, 21 czerwca 2016

Lato

Czyżbym miała tylko 4 razy w roku robić wpisy ?
Cały czas zastanawiam się nad formułą ....w głowie tyle pomysłów .Przez cały rok nie wpisałam ani słowa w blogu o różach a jednak często jak coś zapominam wracam do niego.Powinnam go uaktualnić
W domu nic się nie dzieje,nic co można by uwiecznić pisaniem.Zostaliśmy z mężem sami.Córka daleko,syn założył rodzinę i kupili mieszkanie w mieście a my na swoich metrach sami.Mąż zapracowany a ja ...robię co lubię.Własnym niespiesznym rytmem.
Towarzyszy mi Tobi , nie wiem czy pisałam ale od pażdziernika nie mamy już naszej Diany. Został mój malutki piesek.Mąż cały czas marzy o kolejnym nowofunlandzie ale ja stawiam opór. Od kiedy jej nie ma mam w domu o 80 procent mniej pracy. Dawniej musiałam zamiatać nieomal co godzinę a teraz w ciągu całego dnia raz i to dla zasady. O myciu podłóg i fruwającej sierści nie wspomnę.Żal ale i ulga.

Przeczytałam dzisiaj o tym,że marzenia się spełniają. I przypomniały mi się moje początki. Jak też nas gnało na wieś na swoje .Jak łatwo teraz robić remonty i realizować swoje marzenia.
My zaczynaliśmy swój gdy na wszystko obowiązywały przydziały gdy się zdobywało a nie kupowało .Gdy nie można było znależć inspiracji i robiło się wszystko na wyczucie. Cieszę się,że teraz są takie możliwości i czasami żałuję,że nie można cofnąć czasu

https://rustykalnydom.blogspot.com/2016/06/marzenia-sie-speniaja.html#comment-form

Jedyne co mogę to zmieniać koncepcje w ogrodzie chociaż i z tym już co raz gorzej  bo po prostu już się nie chce


nadal nie mogę się oprzeć jak widzę
po deszczach [teraz też pada] musiałam wyciąć poza standardowym przycinaniem  trochę róż.Zazwyczaj tego nie robię wolę je w ogrodzie.Ale teraz pachnie różami w domu.To dzięki J.Cartier i Comte de Chambord.Może będę robiła to częściej
a tak mój pieszczoszek przesypia brzydką pogodę




piątek, 6 maja 2016

Maj

Kwiecień przeleciał w błyskawicznym tempie.Czas ucieka przecieka między palcami.Kwiecień to  miesiąc intensywnych prac "polowych" ...za intensywnych a jeszcze wszystko nie skończone.Ogrodowa praca nigdy  się nie kończy
Mały przegląd kwietniow-majowy
Zacznę od słodkiego - chociaż od 3 tygodni już nie konsumuję :)







Udało mi się dokupić do kompletu wazonik












 Widok kwitnącej śliwy w oknie.Cały rok czekam na to widowisko



 i przyszedł maj.Najpiękniejszy miesiąc w roku

 Gdzie ja tam on :)


 Jeszcze mało kolorowo


 Jabłoń tarasowa


 Piwonie czekają



 Zauroczyły mnie te tulipany


Miłego weekendu