sobota, 20 września 2014

Misz-masz jesienny i trochę słodkiego

Marudziłam wczoraj- przepraszam . Ogólnie nie jest żle, jest żle czasami
Dzisiaj jest dobrze:)
Trochę marcinków zerwałam niech cieszą w domu tym bardziej,że pasują do winogron


orzechy niestety ubiegłoroczne - w tym nie było

trochę jabłek z drzewa i owoców ze sklepu



od rana miałam dzisiaj tzw.ciśnienie na słodkie.To był głód i musiałam sobie zrobić przyjemność.Czy jem czy nie jem waga i tak się waha więc nic nie tracę
cukierki -galaretki to na wszelki wypadek


a jak zobaczyłam to ciasto to wiedziałam ,że moje,Delikatny kawowy krem ,jakaś pianka i pokruszone bezy






kawałek wystarczył żeby zaspokoić kubki smakowe.
Obawiam się,że narobiłam apetytu.
Jutro ważny dzień.Poznam swoją przyszłą synową.Ciasto też kupiłam - malinowe

Miłej Niedzieli



piątek, 19 września 2014

Jak zsynchronizować umysł i ciało....

Dawno nie było zdjęć z ogrodu a tam tyle się dzieje.Najwytrwalsze róże kwitną.kwitną marcinki,liście berberysów zmieniają barwę i chwastom ma się dobrze.Powinnam wyjść ,wykorzystać ładną pogodę i trochę popracować ale.....
znalazłam taki tekst w internecie 
http://hashimoto-polska.blogspot.com/2013/06/witam-nazywam-sie-hashimoto.html
jest to cała prawda o moim obecnym stanie.I nie jest usprawiedliwieniem tylko odpowiedzią. Dałam do przeczytania mężowi.Wspiera mnie ale jednocześnie trudno mu zrozumieć to co się ze mną dzieje.I ja go rozumiem.
To jest tak ja we śnie - chcesz uciec ale nogi stoją w miejscu, są ciężkie i trudno je oderwać od ziemi.

Fragment

Przypominasz sobie jak kiedyś wędrowałeś przez życie pełen/na energii i jak cieszyłeś/aś się życiem???
Hmm, to ja zabrałem Ci tą energię i radość życia, w zamian dałem Ci zmęczenie i niechęć do robienia czegokolwiek. Spróbuj więc teraz dobrze się bawić!!!

















 Pięknie, jakby na przekór a jednocześnie zapraszająco do pielęgnacji.
Tylko jak zsynchronizować umysł z ciałem ? 
W dalszym ciągu ćwiczę cierpliwość.Wymyśliłam sobie suknię w kolorze szmaragdowym.Prostą nieskomplikowaną, niestety coś żle zrobiłam z wykrojem i mam problem z wszyciem rękawa.A,że cierpliwa jestem więc pewnie "jakoś" to zrobię
 Słonecznego Dnia Życzę

wtorek, 16 września 2014

Ćwiczenia z cierpliwości czyli..szyję spódniczkę

Zachciało mi się a właściwie jest mi niezbędna ciemna spódniczka.Zgodnie z moim nowym "ja" postanowiłam nie chodzić na okrągło w spodniach  więc nowa garderoba jest mi potrzebna.
Kupiłam piękny gruby czekoladowy dżersej,elastyczny - myślę sobie 3 godziny i po sprawie.No może 4 z podszewką.
Ale moja maszyna Singer
niestety nie chciała współpracować. Coś robiłam żle bo po przeszyciu kawałka rwała górną nitkę.Ale ja cierpliwa jestem i dociekliwa.Przeszperałam internet poczytałam robiłam jak kazali i ...nic.Ustawiałam wszystko i górę i dół ,wyczyściłam ,naoliwiłam i nadal rwała.Gdy szyłam zwykły materiał było idealnie bez problemów.
Zmieniłam na normalną igłę- postukało.popukało i zerwało.
Zajrzałam do swoich igieł- kiedyś kupiłam takie do dżerseju i dołożyłam do pudełka z igłami do jeansu. Pomieszałam. Założyłam taka ciemną igłę [do teraz nie wiem do czego ona służy] dałam najmniejszy nacisk na stopkę i naprężenie i po 2 tygodniach ...poszło.Uszyłam . Wszyłam podszewkę i okazało się ,że z radości iż kończę wszyłam ją odwrotnie .Ale ja cierpliwa jestem .Teraz jest już wszystko dobrze.No prawie bo w pasie jest lekko za lużna [nie,nie schudłam] ale z tym sobie poradzę.Wciągnę gumkę.
Po 2 tygodniach zmagań wiem jedno- nie kocham swojej maszyny i chyba z wzajemnością.
Moją miłością była Pfaff - ma jedną zepsutą część ale jest szansa na wytoczenie jej i nie będzie już plastikowa a metalowa.Jak nie da rady to kupie sobie nowa.Jak mam szyć to muszę mieć maszynę która uszyje i dżersej i bawełnę i wełnę.No i muszę kupić igły , nie mieszać ich bo okazuje się,że to ważne jaką szyjemy.Singer jest starszego typu nie ma takich opcji jak chociażby Pfaff ale żeby tak mnie wystawiać na próbę. Dodam,że cały czas się uczę...na błędach swoich. Na spódniczce to nie plama ,to plama na aparacie



I zakupowo- w ulubionym sklepie. Mało teraz tam zachodzę .Jakiś czas temu wpadła mi w oko szkatułka na biżuterię
ma uchylne wieczko i miejsce na pierścionki.Nie mam już problemu z otwieraniem firmowych pudełeczek i szukaniem.
Szufladki na większe sztuki
taki fajny mały mebelek
tą szkatułkę kupiłam jeszcze w czasach "komuny" prawie antyk :)

teraz mam prawie pod ręką wszystko









wtorek, 9 września 2014

Do trzech razy sztuka.....

"Do trzech razy sztuka może tym razem dziadek będzie miał wnuka"  powiedział mój zięć na wieść ,że jego szwagier a mój syn spodziewa się potomstwa
Jak wiecie mam dwie wnuczki czyli jestem babcią a mój mąż tylko mężem babci.Może teraz zostanie "prawdziwym "dziadkiem.
Syn w dniu naszej rocznicy powiedział,że prezent dostaniemy w kwietniu jak się urodzi.Prezent zaiste godny rocznicy :) wszyscy mieliśmy łzy wzruszenia w oczach

Jakie mają plany - nie wiem, nie naciskam . Jako dobra przyszła teściowa. Tak samo jak nie wtrącam się w życie córki i zięcia ,nawet Ada zauważyła ,że .."wiesz babciu ty masz dobre relacje z moim tatą"
A teraz idę robić rybę po grecku.Syn był na połowach dorsza i znowu zaopatrzył mnie w ryby.I nie wiem na czym to polega ale jak smażę kupnego dorsza to czuć go w całym domu a  te świeżo złowione  są  bez zapachu


sobota, 6 września 2014

Minął rok - a ja znowu o hortensjach

Dziękuję Wszystkim za komentarze
-Basiu - czyli przeżywamy wszystko podobnie:)

Czas biegnie nieubłaganie - rok jakby się skurczył. Tak niedawno [!] pisałam o suszeniu hortensji i układaniu ich w wazonie a tymczasem znowu to robię.
tym razem nie wieszałam tu i tam żeby wyschły [nie chce mi się] tylko ułożyłam  w wazonach.Zobaczę czy się uda



i jeszcze bluszcz-rozrósł się przez lato
trochę migawek z zaniedbanego ogrodu





i propozycja ciasta na niedzielę-

Placek włoski

6 jabłek w kostkę pokroić - ja dałam 3 antonówki , ale one wielkie są
wg przepisu szklanka ja daję dużo więcej bakalii- orzechy ,rodzynki co tam jest w zasobach
-wymieszać to i zasypać szklanką cukru
Po  ok. 10 minutach wbijam 3 jajka mieszam z jabłkami i bakaliami , dodaję 2 szklanki mąki z 1 łyżeczką sody i jedną łyżeczką proszku.Mieszam to łyżką i kładę na blachę.
Piec ok 50 min w średnim piekarniku- ja daję 180-190 st.
Bez tłuszczowe,bez ukręcania - nie może się nie udać i do tego chrupiące,kwaskowe

Przed pieczeniem

po pieczeniu
w trakcie jedzenia
Smacznego !!!

I jeszcze polecam - moja wnuczka pisze jak się uczyć żeby się nauczyć
http://navyblueandwhite.blogspot.com/

Kochana moja......