piątek, 15 lipca 2016

Po ulewie

Padało,padało,padało
Dzisiaj już spokojnie, nawet słońce nieśmiało wychodzi chociaż ciepło nie jest.Zdążyłam przed porą deszczową trochę przyciąć róże, wyrwać co większe chwasty.Dzisiaj wygląda wszystko nieciekawie.Hortensje leżą pokonane ale powinny się podnieść.Tylko jeden pęd złamany wetknęłam do doniczki i poczekam




Bukiet układała moja wnuczka Marta....ja jej tylko dokładałam i wycinałam kolce

Zostawiam pachnącą lilię.Bardzo pachnącą

piątek, 8 lipca 2016

Wakacje

U mnie wakacje trwają cały rok ale takie prawdziwe wakacje mam wtedy gdy przyjeżdżają do mnie moje wnuczki-szkolne panny które mają ...wakacje.
Na razie jedna bo druga po trudach gimnazjalnych pojechała na obóz.Młodsza też była ale tylko tydzień.
Teraz czas na babcię i dziadka i co tu dużo ukrywać Tobiego
Tak więc czekam na jutro :)
A tymczasem moja tzw.kuracja odchudzająca prawie profesjonalna przynosi efekty czyli tak jak mam ustawione o,7 kg na tydzień.Od początku ubyło mnie na ponad 5 kg. I takim powolnym tempem spadam :)
Ale....pomimo,ze rygorystycznie przestrzegam godzin posiłków, i samych posiłków to zdarzają się grzeszki
W środę byłam na cotygodniowym spotkaniu z przyjaciółką tym razem dołączyła do nas dawno nie widziana koleżanka i zaszalałyśmy...wszystkie trzy
To był akurat czas przekąski :) beza ,bita śmietana i mus wiśniowy ...pycha
Teraz na obiad makaron pełnoziarnisty zmieszany z uduszonym mięsem mielonym [60 gram], pieczarkami [5 szt] i papryką [pół]. Tak wygląda moje życie aktualnie ,ale cel uświęca środki.Muszę powoli żeby skóra za bardzo nie zwisała no i szybko chudniesz szybko jojo będzie.Wiem,bo przerabiałam
I chwila dla ogrodu






Miłego weekendu...ciepło wraca

niedziela, 3 lipca 2016

Niedziela

Po wczorajszym upale potem deszczu ochłodziło się.I przez kilka dni nie będzie mnie to martwiło.Trochę odpoczynku od męczących upałów potrzebne
Rano jak co dzień wyszłam popatrzeć co w ogrodzie ile przez noc podrosły chwasty.....podrosły
Zaczynam od nowa.
Tak widziałam ogród rankiem













Siedzieliśmy wczoraj  na tarasie i mąż stwierdził,że bardzo jesteśmy zarośnięci.Praktycznie z czterech stron ściany zieleni i to co w środku nasadziłam.
I doszło do mnie,że praktycznie to wszystko moimi rękoma zrobione.Wydarta darń pod rabaty,sadzenie, pielenie,czyszczenie.Chyba tylko poza koszeniem wszystko robię sama.Jedynie do naprawdę ciężkich robót wołam syna albo małżonka.
Uświadomiłam sobie jaki  ogrom pracy włożyłam w to jak teraz wygląda.Miejsce gdzie niedawno była sucha trawa,ugór zarasta kalinami,hortensjami, bylinami .
Drugi raz już bym chyba nie podjęła się trudu.
I jeszcze dla gości





poniedziałek, 27 czerwca 2016

Na okrągło

To już prawie końcówka czerwca. Dawniej czas odmierzały mi dzieci, kończyły szkołę zaczynały się wakacje i wszystko było jasne.Teraz tylko meilem świadectwa...wnuczek dostaję i dzięki temu wiem,że to już.No i prywatna linia autobusowa do miasta zawiesiła kilka kursów na okres wakacyjny...:)
A ja ...pielę chwasty....na okrągło
Fajnie się sadzi ,człowiek się cieszy niby sadząc wszystko wyrywam a za kilka dni chwasty.Za duży areał mam do obrobienia bo jak skończę to zaczynam od nowa.Mam wrażenie,że więcej wyrywam jak rok temu ale jak sobie pomyślę ile nowego wydarłam trawnikowi to już się nie dziwię.Dzisiaj oczyściłam jedną sporą  rabatę z hortensjami i różami i już czekają kolejne.
Ale dosyć marudzenia- chciałam to mam

Mam agapanty- z nimi mało problemu z przechowaniem.

i kilka widoków z dnia dzisiejszego







Byłam dzisiaj w mieście i zajrzałam do ulubionego sklepu.Dawno już nic tam nie kupiłam.Dzisiaj też nie weszłam z zamiarem kupna tylko będąc mieście musiałam "podpisać listę obecności".No i wypatrzyłam ten garnek.
2,5 litrowy firmy Visions.
Bardzo lubię szkło żaroodporne.Mam jeszcze "zdobyte" w latach 80 i takie które przywiozłam z wycieczki do NRD.
Teraz też jak widzę nie potrafię sobie odmówić.Moja radość tym większa,że taki garnek kosztuje 337 zł a ja kupiłam...no..... za 15 zł.
Dodam,że niewiele był używany a ja zamierzam go eksploatować
O misce metalowej na nóżce nie wspomnę- kolejne poidełko dla ptaków
Tak więc - rabata wypielona, zakup udany czyli jestem z dnia dzisiejszego zadowolona
 Zostawiam




piątek, 24 czerwca 2016

Uffff, jak gorąco...

Nie narzekam :)
Po porannej gimnastyce w ogrodzie od 8 do 10 czas na relaks do wieczora.Już żadna siła mnie nie wygna na zewnątrz,chyba ,że na leżaczek w cieniu.
Odchudzanie idzie mi opornie -pomimo diety ustawionej przez dietetyka więc pocieszam się zdjęciami.Pomimo,że mało się staram wszystko rośnie bujnie.I tą bujność codziennie po godzince wyrywam.
A jeżeli lato to kąpiel- przed chwilą chciałam nalać wody do konewek a,że ciśnienie spore wąż wypadł z konewki i oblał mnie ciepłą żeby nie powiedzieć gorącą wodą .Zanim go chwyciłam i ujarzmiłam byłam cała mokra.Tobi który chodzi cały czas za mną uciekł.
Taka uchwycona chwila
Wejście do ogrodu.Nie kazałam kosić trawy przed upałami żeby nie wyschła.I teraz pomimo gorąca jest zielono
i moje bujności.




i klika portretów








Miłego Dnia